Dhampir zapamiętał wcześniejsze słowa elfa i wtedy mu machnął ręką. Widać było, że "dowódca" słabo znał Silvastera, bo wiedziałby że tutejsze kobiety ani tanie trunki podczas misji go nie interesowały. Jednak sam nie wiedział, czy starczy mu czasu do 22. Chodząc tak zastanawiał się, coby mu się stało gdyby spóźnił się choć o minutę. Bękart spostrzegł kilka budynków z kamienia, a większość z nich wyglądała podobnie do siebie i ciężko, by było odróżnić burdel od karczmy, poza paroma szczegółami. Na zewnątrz burdeli stały rozwiązłe kobiety Kunan oraz okna były przystrojone w czerwone firanki, czy jakiś inny materiał. Nawet w samych oknach stały kocie, które kusiły sowimi wdziękami. Tymczasowo nie chciał tam zaglądać, bo jeszcze zauważył arenę. Dosyć podobna do tej, w Atusel. Ją miał odwiedzić w drugiej kolejności, bo był ciekaw jaki mają system walk i z jakimi stworzeniami na niej walczą. Z tego całego oglądania zachciało mu się pić, więc swoje pierwsze kroki skierował do kociej karczmy.
- Idę do karczmy. Powiedział do towarzyszy.
Przechodząc, przez próg rozejrzał się najpierw, czy aby jest tutaj mile widziany, przez tubylców.