Tereny Valfden > Dział Wypraw
Echa Przeszłości II - "Miecz przeznaczenia ma dwa ostrza"
Progan:
Progan leżał i myślał. Dużo miał do przemyśleń. Zewolo, pani ożywczego światła i ochronnego ognia... ÂŁaska Twoja rozpościera się nad Twym ludem niczym słońce rzucające promienie na ziemię. Dziś, kiedy na naszej drodze stanęło zło, Ty swym ogniem natchnęłaś mych dzielnych kompanów, wypaliłaś w nich wszelki grzech i występek, ażeby mogli bronić tych, którzy sami bronić się nie mogą przed złem. Przed złem, które czai się w ciemnościach. Dozwól mi, o pani, zapłonąć w duchu, sercu i umyśle Twoim niegasnącym ogniem, który rozdziera mrok i wypala to, co złe. Natchnij każdego z nas swym wiecznym ogniem prawości i mądrości, przepal uprzedzenia, wypal żądze, ogrzej zatroskane serca i umysły, oświetl drogę przez życie - po czym zamknął oczy i zasnął.
Hagmar:
Noc była miła, szczególnie dla Aragorna i Ren. Legli razem na wielkim łożu, usiadła na nim okrakiem i otuleni podnieceniem zaczęli poruszać się z pełną delikatnością i wdziękiem a ich ciche jęki były symfonią dwóch rozżarzonych i gorących ciał. (Więcej nie ma zboczuchy!)
Nastał nowy dzień i wszyscy powoli wstawali.
//Jest 11:00 rano
Gunses:
Uszy Gunsesa krwawiły. Oczy w sumie też. Dlatego od rana siedział z zawiązaną na twarzy maską.
Kenshin:
Ork obrócił się z boku, na bok i wiedział, że to pora wstawać. Odsłonił pościel, czy tam narzutę i na chwilę sobie usiadł. Wtedy wszystkie sprężyny oddały dźwięk, jakby to ulgi. Swoimi czarnymi dłońmi przetarł twarz i powoli się zbierał. Nałożył cały ekwipunek, i pościelił łóżko. Teraz udał się na poranną toaletę i gdy wrócił wszedł do salonu. Ujrzał tam wampira, który również się odział i czekał na resztę kompanów. Kenshin usiadł bez słowa, an jednym z foteli i czekał. Nie chciał do wampira mówić dzień dobry, bo byłoby to nie miłe ze względu na osłabienie jego organizmu i tej porze dnia.
Hagmar:
Aragorn zszedł na dół, ziewnął głośno i na widok zamaskowanego Gunsesa nie mógł się powstrzymać by powiedzieć...
- Dzień dobry. Piękny i słoneczny dzień dzisiaj mamy. - powiedział patrząc przez okno, mistrzem taktu i poprawności politycznej to on nie był. Poszedł do kuchni zrobić śniadanie dla reszty.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej