Tereny Valfden > Dział Wypraw
Echa Przeszłości II - "Miecz przeznaczenia ma dwa ostrza"
Hagmar:
//Kenshin, mam dziś dobry humor więc przeżyjesz... nie uwzględniłeś stat wroga ;[
//Wampir do którego celował ork po prostu odbił strzałę swoją wardyną i z rozbiegu skoczył na burtę wozu przymierzając się do rozprucia orka...
5 wampirów
Melkior Tacticus:
Melkior uratował rzyć czarnego orka z dalekiej krainy. Siedział obok na wozie i zdążył dobyć w porę sihila. Pchnął renegata w brzuch i pociągnął ostrze do góry, wiedział że to go nie zabije ale spowolni by dać orkowi szansę.
Progan:
Coś wskoczyło na wóz. Progan spojrzał do góry. Na burcie woza stała czarna postać. Mimo zerowej widoczności człowiek zobaczył nienaturalnie jasną twarz. Skóra napastnika była wręcz biała niczym mleko, jego ruchy były szybkiej, zwinne, kocie.
Wampir... przebiegło przez myśl Proganowi. Człowiek przestał myśleć o czymkolwiek innym, jak tylko o przeżyciu. Trzymając przy sobie sztylet dziabnął nim. Ukuł. Ostrze przeszyło skórzaną zbroję, lekko, bo tylko na kilka centymetrów weszło w łydkę przeciwnika. Progan wyciągnął ostrze, zdobiła je smuga krwi.
Kenshin:
Melkior elf, który siedział do tej pory w ciszy pomógł nieszczęśnikowi rozpruwając wampira tak samo postąpił Progan raniąc wampira w łydę. Dając czas na szybką reakcję i dobycie srebrnego bułatu. Kenshin zamachnął się tajfunem trafiając w szyję krwiopijcę. Srebro idealnie przecięło tętnicę szyjną dziecka nocy, ale to pewnie nie wystarczało aby go zabić, więc gdy ten padł wbił mu swoje srebrne ostrze w czaszkę, jak to zrobił przed chwilą Aragorn. Oczywiście podziękował młodemu elfowi. - Dzięki. Gdyby nie Wy, byłoby po mnie. Od teraz wiedział, że nie ma sensu strzelać z łuku do nieśmiertelnych.
4 wampirów
Gunses:
Gunses wylazł spod woza, stanął na równe nogi, ocenił sytuację. Na wozie wrzała walka. Ktoś rąbał mieczem w kłusownika. Ktoś, Gunses stracił wiarę w ludzi, dźgnął renegata w łydkę. Mocarny ork trzasnął wampira w łeb, Tu i Teraz wiedział, że tego krwiopijca nie przeżyje. Cadacus chwycił przeciwnika demonicznym szponem, szarpnął i niczym szmacianą lalką rzucił o ziemię, aż ta zadrżała. W tym samym czasie wyrzucił dłoń przed siebie, przed wóz, w ręcz w zady koni
- Aenye - zakrzyknął. Moc krwawego kryształu jaki miał przy sobie wyzwoliła się w duszy nieśmiertelnego, przeistoczyła w magiczną energie i wypromieniowała z dłoni Cadacusa w postaci wybuchu światła, oślepiając wszystko to, co mogło tam stać. Gunses złapał zaraz za rękojeść miecza. Czarne dwuręczne mieczysko zasyczało tnąc powietrze. Gunses stanął do walki.
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej