Tereny Valfden > Dział Wypraw
Echa Przeszłości II - "Miecz przeznaczenia ma dwa ostrza"
Kenshin:
Gdy kompania wjechała do dżungli Kenshin czuł się nieswojo choć zrobiło się trochę cieplej. Jednak ta dziwna cisza sprawiła, że ork czuł się niekomfortowo. Ciszę przerwał syk nieumarłego. Ork spojrzał w kierunku wskazanym, przez wampira Gunsesa jednak niczego nie dostrzegł gdyż jest jeszcze ciemno, ale dla pewności wyjął łuk z sajdaka i wziął jedną z żelaznych strzał. Teraz oczekiwał nadejścia przeciwnika, albo przeciwników.
Hagmar:
- Gotuj broń. - dracon pociągnął nosem i dobył miecza, nic nie czuł. W tej samej chwili na kompanię wyskoczyła 6 cieni. Aragorn zdążył dostrzec ich czerwone ślepia nim jeden skoczył na niego zrzucając go z konia, miecz wypadł mu z ręki. Hrabia jeszcze nigdy nie szarpał się z wampirem zwłaszcza w nocy. Nieumarły siedział na nim usiłując zdjąć mu hełm, nekromanta chwycił go lewą ręką za gardło prawą dobywając sztyletu. Jeden szybki cios w kark sprawił że wampir odpuścił, trochę. Czarny poprawił jeszcze i wbił ostrze w czaszkę dzikusa.
6 x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Wampir_k%C5%82usownik
1 atakuje Gucia skacząc na niego, reszta stara się nas otoczyć
Mamy noc, więc jest -1 finiszer dla tych co nie widzą w nocy
Gunses:
Gunses nie zdążył wystrzelić, mimo iż słyszał i czuł napastnika, ten skrywał się za konarami, w ostatniej chwili wyskoczył i rzucił się na wampira. Cadacus momentalnie wypuścił z ręki łuk i strzałę, aby opadły spokojnie na ziemię, sam zaś przyjął na siebie impet skoku renegata. Skok ściągnął go z konia, razem wpadli pod wóz, poturlali się. Gunses był od nich starszy i silniejszy, wrzucił więc wampira pod siebie. Teraz leżąc na nim i unosząc na bezpieczna odległość swoją szyję, złapał go dłońmi za przeguby w nadgarstkach. Wykręcił. Ponadludzka siła wampira spotęgowana zdolnościami bestii skręciły ręce renegata, powodując ze kości wyskoczyły ze stawów. Spod woza rozległo się przeraźliwe wycie. Renegat odchylił głowę do tyłu skowycząc. Gunses dał się ponieść chwili. Rozwarł usta, wyszczerzył kły i uderzył prosto w pulsującą tętnicę żylną. Ostre wampirze zęby przecięły skórę i mięśnie, rozszarpały tętnicę z której ciepła posoka uderzyła w przełyk Cadacusa. Tu i Teraz zaciągnął się, wchłaniając w siebie krew renegata. Ta dodała sił, pokrzepiła, zadziałała pobudzająco jak narkotyk. Gunses szybko podrzucił nogę bliżej siebie, wyszarpnął sztylet dłonią, przejechał nim po szyi renegata otwierając jego tchawicę. Spod wozu dobiegał odgłos topielca. Renegat topił się we własnej krwi. Gunses zbliżył swoje usta ociekające posoką do uszu wampira i wyszeptał
- Noar moicety na'rdazarnoelgeoi mi prearvaa'r vaaleardaz'ety noardaz vaa'rmpirearmi setkerarzetujel cetiel noar setmielrecet - oczy renegata tylko otworzyły się w przestrachu. Chwilę potem, był już martwy.
5/6 wampir kłusownik
Kenshin:
Ork już miał przygotowaną strzałę na taką ewentualność. Teraz starał się pomóc towarzyszą, więc liczył że bogini mu wybaczy atak na żywą istotę choć niebezpieczną dla wszystkich. Nałożył strzałę na cięciwę łuku mocno naciągając, jako że była noc nie mógł szybciej wycelować więc musiał te 6 sekund odczekać, a w tym czasie wampiry próbowały ich otoczyć. Kenshin wziął głęboki oddech i wystrzelił. Strzała pomknęła z wielką szybkością trafiając jednego z najbliższych przeciwników w głowę. ÂŻelazny grot idealnie wbił się w czaszkę powalając wampira na ziemię, jako że nie umiał odbijać pocisków zmarł natychmiast gdy grot dosięgnął mózgu. Teraz dobył drugiej strzały i czekał na lepszą pozycję do ataku.
4 x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Wampir_k%C5%82usownik
Progan:
Progan upadł na plecy na wóz. Było ciemno. W puszczy było wręcz mroczno. Wiedział, że łuk i strzała teraz to szaleństwo, mógł zranić kogoś ze swoich. Upadł więc na wóz, wyciągnął sztylet i modlił się.
- Zewolo, pani światła i życia. Racz wysłuchać naszych mod..... - pod wozem coś zawyło przeraźliwie, wycie to niosło ból i rozpacz, zagłuszyło słowa człowieka. Progan zacisnął dłonie na rękojeści sztyletu - ...i dozwól nam zobaczyć twe ożywcze słońce dnia następnego.... Ventepi, matko moja.... - pod wozem coś zaczęło się topić, dławić, skrzeczeń i bulgotać, człowiek przełknął ślinę, zimny pot wystąpił mu na czoło - chroń nas, sługi swoje. Od zła. Od nieprawości. Od śmierci racz nas zachować...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej