Tereny Valfden > Dział Wypraw

To my jesteśmy światem

<< < (19/33) > >>

Evening Antarii:
Niemiłosierny smród roztaczał się wokół na wpół rozłożonych ciał. Leżeli tu jakiś tydzień, może trochę dłużej więc widok ani zapach nie mogły być przyjemne. Sądząc po tym, jaki fartuch miał mężczyzna w chwili śmierci, mógł on być właśnie zaginionym jakiś tydzień temu latarnikiem. Odzienie to było przydatne do pracy z ogniem, który mężczyzna rozpalał na szycie latarni. Mógł je także nosić pracując z substancjami łatwopalnymi. Kobieta natomiast... była zapewne jego żoną, zwykłą gospodynią domową. Teraz leżała z kuchennym tasakiem w głowie... Być może ludzie bronili się przed tym co ich atakowało - stąd ten chaos w domku. Eve jeszcze za bardzo nie wiedziała do czego dopasować krwawe napisy w piwniczce. Starając się nie wdychać odoru, schyliła się by sprawdzić, co jeszcze para miała przy sobie.
Odkąd tu zeszła, cały czas towarzyszyło jej niepokojące uczucie, nie odpuszczało jej umysłu na krok. Paladyn zdawało się, że zła aura towarzyszy temu miejscu, roztacza się nie tylko w okolicy ciał, ale i dalej. Może wyobraźnia płata jej figle ?...

Funeris Venatio:
Nie mieli przy sobie nic konkretnego. Evening zauważyła, że kobieta miała na palcu obrączkę, mężczyzna, który zaiste był latarnikiem jednak nie. Zapadał zmrok, Eve czuła zbierającą się wokół złą energię.

Evening Antarii:
Pierwsze co jej przyszło do głowy to to, że kobieta była czyjąś żoną i zdradzała swojego męża z latarnikiem właśnie. Mężczyzna odkrył ich potajemny romans i postanowił się zemścić... w dość okrutny sposób. A więc domek mógł być sceną potężnej kłótni? To były tylko domysły. Wokół robiło się co raz bardziej nieprzyjemnie. Eve wyprostowała się i odeszła kilka kroków od gnijących ciał by zaczerpnąć "świeżego" powietrza. Zło dookoła stawało się co raz bardziej wyczuwalne.

Funeris Venatio:
Evening czuła, że coś zaczyna się kłębić. Za nią, tuż przy drabince prowadzącej na górę, pojawiły się dwie zjawy. Słońce właśnie zaszło, lecz na szczęście dwa księżyce nadal świeciły mocno, a woda dodatkowo odbijała ich światło i wpuszczała na tę ukrytą plażę. Dwa widma nie atakowały dziewczyny, nawet nie ruszały w jej stronę. Wydawały tylko jakieś dziwne dźwięki, które odpowiadały mniej więcej opisowi tego, co mówił karczmarz. Zjawy trzymały się za astralne ręce.
Gdzieś za sobą Evening dodatkowo usłyszała jak coś dużą prędkością przecięło powietrze.

2x Zjawa, krąży obok drabinki, nie atakuje, wydaje dziwne dźwięki.

Evening Antarii:
Eve odwróciła się nagle, a za sobą ujrzała dwie zjawy trzymające się za ręce lewitujące obok zejścia na plażę... Nie atakowały, nie wydawały się groźne, nawet nie patrzyły w jej stronę. Jedynie te dźwięki były niepokojące i w połączeniu z szumem morza, wszystko to komponowało się w dość upiorny sposób. Pomyślała jednak o tym, że to był ten typ zjaw, które nie mogły odejść spokojnie z powodu niepochowanych ciał lub niedokończonych spraw na ziemi. Dlatego nie interesowały się dziewczyną. Zapewne był to latarnik i owa kobieta. Stwierdziła, że mogłaby im coś powiedzieć, zagadać itp... Na razie podeszła bliżej nich.
Jednak oprócz zjaw znajdowało się tu coś jeszcze. Szybkie i niepokojące, czające się za plecami. Nie mogła tego dostrzec, ale wyraźnie słyszała gwizd powietrza za sobą.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej