Tereny Valfden > Dział Wypraw

To my jesteśmy światem

<< < (28/33) > >>

Funeris Venatio:
- O, patrz, pióra gubię podczas snu - powiedział, pokazując Wieczorkowi jedną lotkę, która musiała wypaść z jego skrzydeł jakoś tak podczas tej nocy. Było sporo okazji... Nie zwlekał jednak, pospiesznie ubrał się, pomógł Evening nałożyć wszystkie elementy pancerza i sam zaczął robić to samo. Gdy już byli w pełni wyekwipowani, anioł otworzył drzwi i wyszli do głównej izby karczmy. Nie było nikogo oprócz młodej pulchnej dziewki, która musiała być jakąś córką, czy kimś takim
- Gdzie właściciel? - spytał Funeris. Lekko skołowaciała młódka niepewnie spojrzała na skrzydła, która wyłaniały się z pleców wojownika. Zamrugała parę razy zanim odpowiedziała.
- Wyszedł kilkanaście minut temu. Nie powiedział gdzie idzie, ale mówił, że szybko nie wróci. Podać coś? - zreflektowała się w końcu. Jakby nie patrzeć byli gośćmi w zajeździe.
- A czy możesz zobaczyć w pokoju twego ojczulka, czy nie zostawił dla mnie pewnego pakunku, o który go prosiłem? Taki duży, mniej więcej tej wielkości. Powinien go mieć u siebie. - Funeris pokazał rękoma o jaką wielkość mu chodzi i opisał mniej więcej wygląd. Dziewczyna pokręciła głową i powiedziała, że może szybko sprawdzić. Wyszła do kuchni i słyszeli, jak wchodzi po schodkach na górę. Więc to tam jest pokój karczmarza... Wróciła po chwili, twierdząc, że nic takiego nie znalazła.
- No cóż, dziękuję. - Funeris skłonił się uprzejmie w geście zrozumienia.

//Jakieś pytania do dzieweczki, Marysiu?

Evening Antarii:
-Czyli teraz tylko ty jesteś w gospodzie? Matka czy ktoś tam nie pomaga ci dzisiaj w pracy? - starała się, by zabrzmiało to dość troskliwie, tak jakby Eve martwiła się o to, czy nie potrzeba jej pomocy. Właściwie chciała wiedzieć czy w kuchni lub na górze na pewno nikogo nie ma.

Funeris Venatio:
- Ano sama. Matka nas zostawiła przeszło tydzień temu. Ojciec mówił, że sobie jakiegoś gnojka znalazła i do stolicy pojechała.

Evening Antarii:
Eve przytaknęła, a potem odeszła z Funem gdzieś na bok i zaczęła po cichu, ale nie aż tak, co by nie wzbudzać podejrzeń... -Moglibyśmy się rozdzielić. Ja ruszę do latarni; sprawca mógłby być na miejscu zbrodni. Jeśli to karczmarz to pewnie jest już niedaleko. A ty byś zajął się jego pokojem? Jeśli coś znajdziesz to i tak szybko mnie dogonisz. No i z dotarciem na plażę będziesz miał mniej problemów. Wezmę ze sobą też sól, na wszelki wypadek.  - paladyn spojrzała kątem oka na krzątającą się dziewczynę

Funeris Venatio:
- Dobry plan, ruszaj - powiedział anioł, dając buziaka narzeczonej.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej