Tereny Valfden > Dział Wypraw

To my jesteśmy światem

<< < (29/33) > >>

Evening Antarii:
Caledus wciąż czekał przed karczmą. Zdawało się, że wygląda na trochę znudzonego więc tym bardziej się ucieszył i od razu był gotowy na krótką przejażdżkę. Eve szybko usadowiła się w siodle, choć po ostatniej nocy nie było to zbyt komfortowe. Popędziła łaciatego rumaka i kilka minut później, po przejeździe wzdłuż wioski, stali już pod białą wieżą. Przeczucie mówiło jej, że karczmarz kilkanaście minut temu mógł tędy jechać, choć to tylko domysły. Zostawiła konia obok domku, podążyła schodami na sam dół, a potem po drabince i żałowała że nie miała jeszcze przydatnych skrzydeł.

Funeris Venatio:
Funeris Venatio odczekał, aż karczmareczka zajmie się swoimi sprawami i ruszył do pokoju, gdzie mieszkał właściciel gospody. Po krótkim przeszukaniu odnalazł niezbyt drogi pierścień, poprzez który małżonkowie poprzysięgli sobie wierność. Wyleciał od razu w stronę latarni, okrążając ją i kierując się w stronę wejścia od morza.


Evening zeszła na dół i ujrzała karczmarza, który stał niedaleko ciał i wymiotował. Mroczna energia kłębiła się tak samo jak przed pojawieniem zjaw poprzedniego wieczora.

Evening Antarii:
Na szczęście zastała na miejscu zbrodni tego, kogo się spodziewała i wcale się nie zdziwiła. Zachowywał się podejrzanie, nie chciał nic mówić itp. Sprawcą całego zamieszania był karczmarz i to  właśnie on zabił tę dwójkę. Być może robił już coś z rozkładającymi się zwłokami i dlatego zachciało mu się wymiotować? Starał się je ukryć? Wokół krążyło coś jeszcze, coś niezidentyfikowanego... Evening czuła złą energię przebywającą niedaleko, napawającą strachem.
Zeskoczyła na mokry piach plaży. Ostrzegła mężczyznę, by był ostrożny, gdyż może rozzłościć zjawy lub czyhające zło. Powoli szła w jego stronę.

Funeris Venatio:
Karczmarz po prostu nie wytrzymał smrodu, widoku i tych wszystkich emocji, które w nim wezbrały. Opierał się rękoma o mokry piach, będąc cały czas na kolanach. Jego brudne spodnie zachodziły wilgocią. Evening poczuła, że moc osiąga apogeum i dostrzegła dwie zjawy, które zmaterializowały się nad ciałami kochanków. Rwały się w stronę karczmarza, chcąc go rozszarpać, lecz nie podejmowały się jeszcze tej akcji. Człowiek zdawał się ich nie widzieć, a one na razie nie wydawały z siebie żadnych dźwięków.
Funerisa na razie nie było widać. Korki na obwodnicy...

Evening Antarii:
Eve nie chciała by zjawy zraniły mężczyznę, więc postanowiła zwrócić ich uwagę na siebie. Ją przynajmniej chroniła zbroja, choć przed ich krzykiem i tak nie zdoła się uchronić. Niestety zjawy były jeszcze zbyt silne dla Evening jak na ten moment. Aby skuteczniej zwrócić ich uwagę, ściągnęła łuk i sięgnęła jedną strzałę. Wycelowała dokładnie a żelazny nabój popędził w stronę zjaw.  Schowała szybko łuk i  pomachała wysoko rękoma i krzyknęła w ich stronę -Chodźcie tutaj! Tu jestem!



26-1=25 żelazne strzały.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej