Tereny Valfden > Dział Wypraw
To my jesteśmy światem
Evening Antarii:
-Rubiny? Hm... - ułożyła się wygodniej i okryła nagie ciało kołdrą. -Podoba mi się ich kolor... są całkiem ładne. A dlaczego pytasz?
Funeris Venatio:
Funeris podszedł na chwilę do swojego ekwipunku, który leżał obok łóżka i wydobył z niego małe zawiniątko.Evening nie widziała, co jest w środku, gdyż Poeta stał wtedy tyłem. Zamknął to coś w dłoni i wrócił do łóżka. Serce waliło mu jak oszalałe, w życiu niczego się tak nie bał, jak odpowiedzi na pytanie, które zaraz zada. Ujął dłoń swojej miłości i ujawnił to, co skrywał.
- Uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną? - spytał, nie mając pojęcia, co odpowie. Kochał ją i chciał to okazać w następny sposób, by nie miała wątpliwości, że to ona jest tą jedyną? Ale czy ona myślała tak samo? Sekundy dłużyły się bardziej niż podczas najgorszej potyczki, w której czekał na śmierć.
Evening Antarii:
Dziewczyna obserwowała mężczyznę, który poszedł czegoś poszukać w swoich pakunkach. Wreszcie wrócił z małym, tajemniczym przedmiotem w dłoni...
Evening zaniemówiła na moment, zupełnie się tego nie spodziewając. Poczuła miły przypływ szczęścia, które rozlało się po całym ciele i zawitało także do serca. Objęła go mocno ramionami i uścisnęła, chciała tak trwać, na zawsze. Po prostu pozwolić by ta chwila nie minęła. -Tak!... - powiedziała to jedno krótkie lecz najważniejsze słowo i poczuła że po policzku ścieka jej słona łza i przylgnęła jeszcze bliżej wtulając się w ramiona Funerisa. -Kocham cię najmocniej na świecie... - wyszeptała nie mogąc powstrzymać łez szczęścia, ale też uśmiechu, który jawił się jej na twarzy. W jej głowie pojawił się magiczny obraz wspólnego życia z nim - najważniejszą osobą w całym jej krótkim życiu...
Funeris Venatio:
Anioł wsunął pierścień na palec i odwzajemniając uściski i czułe gesty, na powrót utonął z Wieczorkiem w niezbyt schludnej pościeli na średnio wygodnym łóżku. Ale to nie było ważne...
Po kolejnych długich nocnych zmaganiach obydwoje zasnęli i obudzili się nad ranem, gdy wioska zaczynała budzić się do życia.
Evening Antarii:
Evening obudziła się choć żal było jej opuszczać ciepłego łóżka i bezpiecznego miejsca obok Funa. Usiadła okryta pościelą, poprawiła włosy a potem także rubinowy pierścionek na palcu. Więc wcale jej się to nie śniło... Cmoknięciem w czoło dobudziła Funa i poszła do swoich rzeczy. Ubrała się, ogarnęła jako tako i przywdziała z powrotem pancerz bractwa. Zło nie śpi, a przecież mieli misję do wykonania.
-Wstawaj śpiochu!- rzuciła z uśmiechem nakładając resztę zbroi.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej