Tereny Valfden > Dział Wypraw

To my jesteśmy światem

<< < (25/33) > >>

Evening Antarii:
-W skrócie plan mamy taki: z rana odwiedzimy pokój karczmarza, kto wie co tam znajdziemy... Potem popytamy ludzi który mogą dostarczyć pewnych informacji, a na końcu pochowamy ciała. A nad napisami trzeba będzie się zastanowić- powiedziała i uśmiechnęła się pokazując białe zęby. Popiła jeszcze kilka łyków ciepłej herbaty i dokończyła kaczkę. To było jak na razie tyle. Wszystkie te zadania mieli wykonać dopiero jutro, więc teraz mogli spokojnie udać się do pokoju na spoczynek. Evening po posiłku poczuła zmęczenie i wręcz marzyła o tym, by w końcu wtulić się w anielskie skrzydła Funerisa.

Funeris Venatio:
Poszli do wynajętego pokoju po tym jak skończyli kolację. Pomieszczenie było raczej ascetyczne, z łóżkiem, stołem i niczym więcej. Nic więcej jednak nie było im potrzebne. Funeris zamknął drzwi otrzymanym kluczem. Rozpiął klamry swojego pancerza i zrzucił go z siebie, następnie pomagając w tym samym Wieczorkowi.

Evening Antarii:
Z ulgą pozbyła się ciężaru zbroi, który po dwóch dniach dawał się już we znaki. Skutecznie chronił ale jednocześnie krępował ruchy i z czasem doskwierał. Tym bardziej była zadowolona gdy Fun pomógł jej pozbyć się uciążliwego napierśnika, nagolenników itp. Bronie odłożyła starannie. Zaraz potem wgramoliła się do łóżka, zajęła swoją połowę oczywiście tę od ściany, i ułożyła się wygodnie. Położyła głowę na poduszce i przyglądała się Funerisowi wyczekująco.

Funeris Venatio:
Anioł zrzucił z siebie ostatnie warstwy niepotrzebnego odzienia i rozpostarł skrzydła na tyle, na ile pozwalało mu na to ciasne pomieszczenie. Uśmiechnął się, a następnie po prostu wybuchnął serdecznym śmiechem. Telekinetycznym impulsem odsunął wszelkie niepotrzebne graty i podszedł do łóżka. Oparł się na łokciach, wpijając swoje palce w jej włosy. Zaczął obsypywać jej szyję gorącymi pocałunkami, tak jak to lubiła. Jego skrzydła przykryły łóżko niczym kokon, odgradzając ich od reszty świata.

Evening Antarii:
-Fun, musimy być cicho!...- zachichotała między kolejnymi pocałunkami. W między czasie przyglądała się z ciekawością anielskim skrzydłom, do których wciąż nie mogła się przyzwyczaić. Sama jednak czekała na ten dzień kiedy i ona  zostanie obdarzona tym boskim darem. Wyciągnęła dłoń i pogładziła białe pierze - ot tak, po prostu chciała znowu ich dotknąć. Były miękkie i puszyste i zdawało się, że nie istnieje nic, co jest poza nimi. -Są piękne....- wyszeptała mu do ucha. Delikatnie chwyciła jego twarz, spojrzała w ciemne oczy i pocałowała. A był to pocałunek długi, namiętny, podsycający apetyt, taki w którym kochankowie poznają się jeszcze bardziej dogłębnie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej