Tereny Valfden > Dział Wypraw
To my jesteśmy światem
Funeris Venatio:
- Nie każdy ma do tego talent, a kłamać trzeba umieć. - Był to oczywiście banał, taki mądry tekst, który się mówi, by wyjść na inteligenta.
- To co? Chyba wynajmiemy pokój i się prześpimy do rana, co? Chcesz jeszcze coś zjeść? - spytał troskliwie, otaczając dziewczynę ramieniem. Uśmiechnął się czule, dał jej buziaka w czoło i ruszył z nią do środka. W karczmie naprawdę było mało ludzi, jak się już rzekło. Szóstka siedząca przy dwóch ławach była już bardzo porządnie spita, więc gdy zobaczyli anioła... odebrało im mowę. Ucichły nagle pijackie rozmowy, tylko jeden z nich odezwał się niewyraźnie:
- Od dzisiaj, kurwa... Ekhm! Nie piję! Nie piję, kurwa, od dzisiaj, nie piję, ja, nie piję od jutra. No od jutra nie piję, kurwa, Ekhm! Nie piję, no nie piję... Od niedzieli nie piję.
Karczmarz przeraził się, po prostu. Mało ludzi na Valfden widziało anioła, a tutaj jeden pojawia się nagle w jego karczmie. A on do tego ma coś na sumieniu... Zrobił się czerwony na twarzy i po chwili niezdecydowania zaczął mocniej wycierać kufle.
- To co, mała kolacja? - przypomniał się Wieczorkowi, kiedy kierowali się w stronę szynkwasu.
Evening Antarii:
-Pewnie, przydałoby się wrzucić coś na ząb. Ja poproszę... kaczkę. A do picia herbatę. - Dziewczyna zajęła miejsce w jednej z ław, trochę dalej od mamroczących pijaczyn, lecz naprzeciw zaczerwienionego karczmarza. Zdenerwowanie było czuć od niego nawet tutaj. Trzeba było mieć go na oku. Teraz jednak chciała najeść się i odpocząć.
Funeris Venatio:
- Izbę zamykaną na klucz, kaczkę, jajecznicę na tłustej kiełbasie, pajdę chleba, herbatę i mały kufel ciemnego piwa. - Funeris odliczył z mieszka 40 grzywien i podał karczmarzowi. Uznał, że tyle powinno wystarczyć. Oberżysta giął się w ukłonach i zniknął szybko za kontuarem, przygotowując posiłek. Kaczkę akurat zabił dnia wczorajszego, jakaś napatoczyła się na jeziorku. Ależ szczęście. A skąd na takiej prowincji w takiej karczemce zdobyć herbatę? Ano jego była żona lubiła, toteż zawsze parę listków na wywar gdzieś miał. Jakież szczęście...
Poeta zasiadł naprzeciwko ukochanej i chwycił ją za dłoń. Pocałował serdecznie i odczekał parę chwil, zanim karczmarz wróci. W międzyczasie pogawędzili parę zdań o czymś tam. Wysoki mężczyzna będący właścicielem tego zajazdu podał wreszcie wszystko i zniknął w alkierzu, przygotowując izbę. Kiedy nie było go w zasięgu słuchu, Funeris podjął:
- Masz jakiś plan na tę całą akcję? Jeżeli się oczywiście okaże, że to karczmarz za tym stoi.
8080 - 40 = 8040
Evening Antarii:
-Myślałam nad tym... Przydałoby się go jakoś śledzić, może mieszka nad karczmą albo w jej pobliżu. Można też odwiedzić go w jego mieszkaniu- zaczęła podsumowywać wszystko to, co dziś widziała. Przy okazji chwyciła za sztućce i ukroiła sobie kawałek mięsa.- Jeszcze zostaje kwestia tych napisów zrobionych krwią w piwniczce latarnika... "On jest we mnie", hm... - przypomniała sobie, a przecież to jeden z ważniejszych śladów. - No, więc... - zaczęła gdzieś między kolejnymi kęsami- ...myślałam też o popytaniu ludzi o jego żonę i o samego latarnika. Karczmarz, jak sam wiesz, unikał tego tematu. W końcu on i ta kobieta zginęli jakiś tydzień temu, ktoś na pewno zaczął zastanawiać się, co mogło się z nimi stać. Dobrze byłoby też znaleźć jego obrączkę, która jednak może być gdziekolwiek... - ujęła w dłonie kubek herbaty, upiła łyk i spojrzała na Funerisa.
Funeris Venatio:
- Karczmarz, jak to karczmarz, mieszka pewnie gdzieś tutaj - Funeris gestem wskazał budynek, w którym właśnie się stołowali. Funeris do tego podzielił się spostrzeżeniem, że zjawy wychodzą po zmroku, więc jeżeli mieliby dokonać pochówku, to najlepiej jeszcze za dnia. Napisów jeszcze do niczego nie mógł dopasować, ale to tylko kwestia czasu, jak na coś wpadną. Tych tutaj pijaków też raczej nie będą przepytywać. Co do obrączki, która może mieć jakiś związek - Funeris zaproponował, że rano, jak karczmarz pójdzie do swoich obowiązków, będą mogli przeszukać jego pokój, w którym mieszka.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej