Tereny Valfden > Dział Wypraw
To my jesteśmy światem
Evening Antarii:
Eve podeszła spokojnie do szynkwasu i tak jak wcześniej, usiadła naprzeciwko karczmarza. Dyskretnie zwróciła uwagę na jego dłoń - szukała bowiem obrączki lub jej śladu na palcu.
-Byłam przed chwilą w domku latarnika i samej latarni. Mógłby mi pan powiedzieć coś więcej o owym człowieku? - dziewczyna starała się uważnie obserwować reakcje mężczyzny. To, jak się zachowuje, mogło dać jakieś wskazówki, na co zwrócić uwagę.
Funeris Venatio:
Na palcu faktycznie był ślad po obrączce, którą nosiło się przez wiele lat, ale teraz przestało. Takie rzeczy odciskają się na skórze i tydzień, czy nawet dwa na pewno tego nie zagoją. Karczmarz udał zainteresowanie i przejęcie raczej nieudolnie, wyborowym kłamcą nie był nigdy:
- Tak, była panienka? I co tam się znajduje? Duchy przegnane, można szukać nowego latarnika? - Całkowicie zbył pytanie o samego człowieka.
Evening Antarii:
Obrączki nie było, natomiast samego śladu nie dało się nie zauważyć. To był dowód na to, iż karczmarz prawdopodobnie był związany z kobietą, której ciało dziewczyna widziała na plaży.
-Cóż, staram się je... przegnać, rzeczywiście. Ale do tego potrzebuję kilku informacji o tym z kim spotykał się latarnik. - potem wzrok skierowała na jego dłoń tak, że karczmarz na pewno to poczuł. -Czyżby zgubił pan obrączkę?
Funeris Venatio:
- A, to... ÂŻona mnie zostawiła. Ale to dawno już, stare dzieje - odpowiedział, nalewając jednocześnie komuś piwa.
Evening Antarii:
Po odpowiedziach mężczyzny Eve była pewna, że on kłamie. Zachowywał się co najmniej podejrzanie...ÂŚlad po obrączce nie był wcale tak stary, a tematu latarnika karczmarz zupełnie unikał. Tak więc podziękowała, zasunęła za sobą krzesło i wróciła do stojącego na zewnątrz Funerisa.
- Jestem pewna że on kłamie. - rzekła. - Nie chciał nic mówić o latarniku a na palcu miał ślad po obrączce. Możemy poczekać do rana a potem popytać mieszkańców o żonę gospodarza. A, i jego zachowanie też było dziwne... Kiepsko kłamał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej