Tereny Valfden > Dział Wypraw

To my jesteśmy światem

<< < (21/33) > >>

Evening Antarii:
Dziewczynę coś zaniepokoiło. Była noc, drzewa ruszały się złowrogo na wietrze, a ona czuła się obserwowana...  Szczerze, nie wiedziała się spodziewać, dlatego dłoń położyła na rękojeści miecza i odwróciła się powoli. Może była przewrażliwiona i tylko jej się zdawało?

Funeris Venatio:
Przed Evening wylądował anioł. Jego szara zbroja miała ciemny odcień w świetle wieczoru, jego nieścinane włosy opadły mu spokojnie na barki, a kilkudniowy zarost dodawał zadziorności. Przy pasie wisiał czarny miecz, a na napierśniku wymalowano herb rodu Venatio - Radwan. Poeta spojrzał na piękną kobietę stojącą przed nią i powiedział tylko jedno słowo:
- Tęskniłem.

//Dopiszesz mnie do uczestników wyprawy?

Evening Antarii:
-Och Fun... Wystraszyłeś mnie... - dziewczyna najpierw poczuła ulgę, potem zdziwienie, a na samym końcu radość. Ukochany naprawdę sprawił jej niespodziankę. Zdjęła dłoń z rękojeści, podeszła blisko mężczyzny i złożyła na jego ustach ciepły pocałunek. Jedną rękę położyła mu na policzku gładząc delikatnie. Nie chciała się przytulać, bo przecież byłoby szkoda porysować tak znamienite zbroje... -Ja też- dodała.
Po chwili odsunęła się, obejrzała anielskie skrzydła, zbadała między opuszkami palców jak bardzo są delikatne, a zarazem przecież musiały być silne... Evening uśmiechnęła się bo Funeris naprawdę ją teraz zachwycał. Dumny, potężny i... przystojny. -No no... Do twarzy ci w tych skrzydłach.

Funeris Venatio:
Anioł odwzajemnił pocałunek, czując spokój i harmonię. Gdy Wieczorek dotykała jego piór, widział zafascynowanie. Sam do końca nie przyzwyczaił się do tego, że je ma na plecach, ale robił w tym naprawdę duże postępy. Strzepnął skrzydłami, rozprostował je na całą szerokość i ukazał się w pełni glorii i chwały. Objął swoją ukochaną kokonem z białych pierzy, zatracając się na chwilę. Czas mógłby wtedy nie istnieć...
Po niezidentyfikowanie długiej chwili stali przy Caldeusie, którego kobieta uspokajała głaszcząc po grzbiecie.
- Gerin mi powiedział, że Cię tu znajdę. Co tu się właściwie dzieje? Na dole wyczułem dwie zjawy.

Evening Antarii:
-Pewnie niedługo chodzenie całkiem ci się znudzi?- paladyn spytała gdy w końcu mężczyzna dał jej dojść do słowa. Caledus stał oczywiście grzecznie. ÂŁaciaty zwierzak nawet nie zląkł się nadlatującego z góry anioła, który mógł wyglądać dość tajemniczo na tle ciemnego nieba. Na szczęście koń rozpoznał w nim przyjaciela. W końcu dziewczyna zaczęła tłumaczyć co tej pory widziała.
-Gdy dotarłam do wioski odwiedziłam najpierw karczmę. Gospodarz nie był zbyt rozmowny, mówił jedynie o tym, że na latarni coś słychać, jakieś pohukiwania. Potem poszłam w stronę wieży, przy której stoi ten właśnie domek. Przeszukałam go, panuje tam straszny bałagan, wszystko jest wywrócone do góry nogami, jakby ktoś tam walczył... Następnie zeszłam do piwniczki w której są krwawe napisy "on jest we mnie..." Jeszcze do końca nie wiem co one mogą oznaczać. Może tam też miało miejsce jakieś opętanie. Potem odwiedziłam latarnię, zeszłam na sam dół aż do magazynku w którym było zejście taką jakby studnią na plażę. Tam odnalazłam dwa ciała - latarnika i jakiejś kobiety. Na palcu miała obrączkę. Ich zjawy zaatakowały mnie, jednak w końcu zawisły nad swoimi ciałami i dały mi odejść. Postanowiłam, że pójdę do wioski popytać mieszkańców kim dokładnie był latarnik... i karczmarz, bo wydaje mi się dość podejrzany. Pewnie wiedzą też coś o kobiecie... Chciałam pomóc zjawom odejść w spokoju.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej