Gdy Drago dostrzegł kto walczy z demonem, rozpoznał go od razu. To był taki impuls. Po prostu wiedział. Widok maga w połączeniu z pamięcią zapachu, który wampir czuł kiedyś tam w kryjówce Londona i teraz we krwi, szybko połączyły się w zrozumienie faktu. Miał przed sobą swojego tajemniczego nemezis, który uparł się, że pozbawi Draga życia. Teraz sam wyglądał jakby miał stracić życie. Wampir już sięgał po pistolet, aby zakończyć to tu i teraz, gdy Price zniknął, pozostawiając go z demonem. Typowe. Demon spojrzał na wampira i ryknął. Jego rany regenerowały się, lecz to nie umniejszało dzikiej wściekłości. Nie czekając, aż jego rana się wyleczy, rzucił się na wampira. Ten musiał działać błyskawicznie. Niemal instynktownie pobrał moc z Krwawego Kryształu.
- Aresh iaash! - wrzasnął, wyciągając dłoń w stronę demona. Teraz już wiedział, że zaklęcie Paraliżu jest doskonałe przeciwko takim przeciwnikom. Bydle jednak biegło i pomimo straty władzy w kończynach nadal miało pęd. Wampir cofnął się do korytarza którym przyszedł i po uderzeniu serca usłyszał głośny huk, gdy ciało demona wywaliło się i zatrzymało na ścianie. Było to nawet zabawne. Drago wyrwał szybko bułat z pochwy i wyskoczył zza rogu, aby dobić demona. Nie wiedział ile ma czasu, Paraliż mógł działać krócej na demona, niż na inne istoty. Doskoczył do prawej nogi demona i uciął ją dwoma potężnymi cięciami bułatu. Teraz, w razie gdyby potwór się szybciej podniósł z upadku, miałby bardzo ograniczona mobilność. Co było dobre. Następnie wampir skoczył ku karku bestii. Nie czekając uderzył ostrzem bułatu prosto w szyję potwora. Uderzył mocno. Konstrukcja bułatu sprawiła, że wystarczyło przeciągnąć nim po ranie, aby ta jeszcze się pogłębiła. Jednak paskudny łeb wciąż się trzymał. Wampir uderzył raz jeszcze i głowa odpadłą od ciała demona. To chyba byłoby na tyle. Szybko rozejrzał się po pomieszczeniu, aby sprawdzić, czy nie napotka kogoś jeszcze, po czym zabrał się do ograbienia ciała demona z tego przedmiotu, który miał przy pasie.