Tereny Valfden > Dział Wypraw

W poszukiwaniu zaginionego słowa

<< < (37/46) > >>

Lucas Paladin:
Lucas nie miał wyboru, musiał się bronić. Nie zamierzał jednak przelewać krwi zwierzęcia, chyba, że to byłoby absolutnie konieczne, gdyby zawiodła wszelka magia. Odłożył buzdygan do pochwy, a tarczę na plecy, jednocześnie sięgając po będący przy jego pasie szklany sztylet. Skupił się i skumulował w wolnej dłoni swoją energię magiczną, którą miał wykorzystać do zwęglenia niedźwiedzia. W ciszy swojej duszy zmówił modlitwę do bogini Ventepi, aby ta zrozumiała jego czyn. Musiał zabić to zwierzę. Wymówił słowa inkantacji, wlewając w pocisk wszystkie dobre chwile swojego życia. - Izeshar! - i dodał tylko - Wybacz strażniku pokornemu słudze Zartata. Po czym telekinezą skierował pocisk w stronę niedźwiedzia, który znajdował się na tyle blisko, że mało prawdopodobnym było, iż uniknie ataku.

Funeris Venatio:
Niedźwiedź ataku nie uniknął, nie miał jak. Pocisk esencji pchany telekinetycznym impulsem powędrował w stronę wielkiej bestii i starł się w nierównej walce z jej ciałem. Przepalone ciało i futro odezwało się swądem drażniącym nos dokładnie w tym samym momencie, kiedy za plecami Lucasa odezwało się mruknięcie. W jednej chwili wolna przestrzeń tuż za paladynem została zastąpiona jakimś dużym obiektem. Zakonnik nie zdążył połączyć tych dwóch faktów, gdy dostał potężny cios owłosioną łapą w bok. ÂŻebra odezwały się potwornym bólem, jednak żadne z nich raczej nie zostało złamane. Na moment Paladin stracił dech w piersi, gdy rąbnął o ziemię kilka metrów dalej. Metalowy hełm potoczył się po trawie, spadając z głowy swojego właściciela. Człowiek kątem oka zobaczył niedźwiedzia, który szarżuje na jego leżące na ziemi ciało. Był dosłownie o dwa kroki od niego i już zamierzał się łapą na odsłoniętą głowę.

//1x niedźwiedź, walka cały czas toczy się na tych samych zasadach.

Lucas Paladin:
Lucasowi coś zaświtało w głowie, ale nie był jeszcze tego pewien. Tym razem jednak nie mógł myśleć spokojnie, bo za chwilę mógł przestać w ogóle myśleć. Całe szczęście, że mimo tego wszystkiego utrzymał sztylet w dłoni. Zaklęcia nie miał jak rzucić, niestety, nie starczyło na to czasu. Sekundowa analiza i już wiedział, że musi stąd kolokwialnie mówiąc spierdalać. Szybkie spojrzenie, koncentracja i każda cząstka ciała paladyna po chwili znalazła się za plecami szarżującego nieźwiedzia, który zapewne nie był na tyle zorientowany, żeby wiedzieć, że Lucas był tuż za nim. Wykorzystując świetną okazję, Paladin zatopił ostrze szklanego sztyletu w futrze bestii, przekrając je jeszcze kilka razy, aby nie dać mu możliwości obrony. Miał nadzieję, że to wystarczy.

Funeris Venatio:
Niedźwiedź był w biegu. Lucas leżał, więc podczas przemieszczenia znajdował się cały czas w tej samej sytuacji. Logicznym i naturalnym jest więc, że najzwyczajniej w świecie paladyn nie dosięgnął futra zwierzęcia. Bestia właśnie obracała się.

Lucas Paladin:
//Jesteś niekonsewkentny. Ile sekund trwa przemieszczenie? Jedną, dwie? Ile metrów jest w tym stanie przebiec niedźwiedź? Tuszę, iż nie ma szans, żebym nie trafił.

Lucasa poirytowała cała ta sytuacja. Musiał więc ponownie wykonać poprzednią zagrywkę. Szybko skupił w sobie energię magiczną, przełożył ją do dłoni i krzyknął: - Izeshar! i posłał pocisk esencji prosto w niedźwiedzia. Natychmiast po pchnięciu telekinetycznym obrócił głowę do tyłu i przemieścił się kilka metrów do tyłu od swojej obecnej pozycji, aby uniknąć niespodzianki takiej jak poprzednio. ÂŻebra piekły bezlitośnie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej