Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na drodze ku zrozumieniu - Kenshin
Progan:
Istotki zaszemrały i położyły się spać, zdejmując palce z cyngli kusz. Elf zdjął dłoń z noża przypiętego do pasa i różnież zamknął oczy.
Kenshin:
Ork również się położył, bo co mu pozostało. Jednakże to nie był głęboki sen i ciągle się przebudzał aby sprawdzić, czy coś z jego ekwipunku nie zniknęło. Na taki, a nie inny sen było go w obecnej sytuacji stać. Czuł coś, że w każdej chwili coś może się wydarzyć.
Progan:
Ktoś próbował jednak do Ciebie się dobrać. Nie fizycznie, najpierw psychicznie. Poczułeś impuls uderzający w Twój umysł. Czar nakładał na Ciebie sen, mocny i głęboki, jednakże Twoje umiejętności przełamały zaklęcie. Impuls miast pogrążyć Cię we śnie, wybudził Cię z niego. Ostatnie co zauważyłeś, to postać uciekającą z szopy. Nie zdążyłeś się jej przyjrzeć, nim doszedłeś do siebie po postaci nie został żaden ślad. Była 5 rano. ÂŚwitało.
Kenshin:
Ork przebudzając się, co chwile nagle poczuł jakby zmęczenie podróżą bardziej go zmogło niż, mógł to przewidzieć. Kenshin dosłownie na chwilę przymknął oko, ale dzięki nabytym umiejętnością wybudził się i mógł śmiało stwierdzić, że ktoś rzucił na niego czar snu. Ork coś o tym czytał w paktowej bibliotece. Kenshin szybko się rozejrzał i ujrzał jedynie cień kogoś, kto na pewno rzucił ten czar. Teraz już go gonić nie mógł, więc jeszcze rozejrzał się, po szopie sprawdzając czy kogoś brakuje z istot, które zobaczył w nocy. Wtedy właśnie słońce się budziło i dawało nadzieję na lepszy dzień.
Progan:
Skład nie zmienił się. Jedna z niskich istotek stoczyła się z siana na klepisko.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej