Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na drodze ku zrozumieniu - Kenshin
Kenshin:
- Proszę. Powiedział i wyciągnął kilka grzywien kładąc je na ladę, po czym wziął kurczaka i usiadł do stolika. Kenshin chwycił wpierw za udko, które kilkoma kęsami pozbawił kość z mięsa, potem wziął drugie a zwieńczeniem posiłku było zjedzenie piersi. Tak soczystej, że jeszcze tłuszczyk skapnął z brody orka na stolik. Syty i pełen udał się jeszcze do oberżysty dziękując mu. - Dziękuję i dowiedzenia. Powiedział a następnie opuścił karczmę, aby udać się do szopy. Idąc w jej kierunku spoglądał na księżyc w pełni. Właściwie dawno takiego nie widział, ów księżyc był jak wielka lampa, która wskazywała drogę.
420g - 4g= 416g
// Przyspieszyłem trochę. Chyba nie masz za złe?.
Progan:
Dotarłeś do szopy. Nie byłeś tam jedynym gościem. Na sianie spało kilka postaci, w szopie było ciemno więc nie rozpoznawałeś ani ras ani płci.
Kenshin:
Tego ork się jeszcze bardziej nie spodziewał, bo zaglądając do środka zobaczył, że już kilka osób nocowało. Niestety nie wiedział kim są ów goście, ani do jakich ras należą tutaj księżyc swoim światłem nie sięgał.. Jednak Kenshin będąc ciekawym orkiem wszedł cichaczem do środka, aby się temu lepiej przyjrzeć. W razie jakiegokolwiek złego wydarzenia trzymał dłoń na rękojeści miecza w myśl zasady przezorny zawsze ubezpieczony.
Progan:
Małe postacie które wziąłeś na początku za orkowe dzieci okazały się niziołkami lub krasnalami, ciężko było stwierdzić, albo i tymi i tymi. Spało tam dwóch ludzi oraz jeden elf. Elf i krasnalo-niziołkowe istoty otworzyły oczy i spojrzały na Ciebie zaniepokojone.
Kenshin:
Ork mógł teraz spokojnie przyjrzeć się istotą, które spały sobie w stogu siana. Większość z nich wyglądała dość podobnie do siebie, bo były małe i prawdopodobnie brodate albo i nie były wcale. Niziołki albo krasnoludy stwierdził zobaczywszy już inne rasy, obok nich spał elf. Jednakże gdy ork zbliżył się pobudził ów istoty, które wystraszyły się Kenshina. Pewnie pomyślały, że chce ich porwać, zabić albo bój jeden wie co jeszcze. Ork przypominając, że ma dłoń na rękojeści miecza opuścił ją i cicho zwrócił się do przebudzonych. - Spokojnie. Przybyłem się tutaj przespać jak wy. Kończąc usiał obok nich.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej