Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wpuszczony w kanał

<< < (24/28) > >>

Lucas Paladin:
Cóż, robotę należało skończyć, to miłe ze strony Funerisa, że przybył z odsieczą. Tak jakby Lucas sam sobie nie poradził... Taka była już natura zakonników z Bractwa ÂŚwitu. Rycerz wykorzystał zaskoczenie kultystów spowodowane wtargnięciem przyjaciela i najbliższego z przeciwników rąbnął z całej siły buzdyganem w głowę. Liczne złamania czaski i obrażenia wewnętrzne spowodowały to, co nieuniknione. Zgon. Drugi z kultystów wcale nie próżnował i natychmiast wyprowadził cios w stronę rycerza. Lucas zblokował uderzenie swoją ogromną tarczą i wyprowadził kontrę, atakując z obrotu. Przeciwnik lekko uniknął uderzenia jednak nadal nie był w komfortowej sytuacji. Kolejny atak był przez Lucasa skrzętnie zaplanowany. Zaatakował mocno z góry i przebił się przez paradę kultysty, następnie szybko wyprowadził celne kopnięcie w kolano i ponownie atakując z góry pozbył się drugiego z wrogów. Natychmiast dobiegł do trzeciego z nich sięgając szybko po miecz i rozpoczął kolejną i ostatnią walkę w tym pomieszczeniu. Atak pchnięciem nie zaskoczył kultysty, który uniknął ciosu i zaatakował z finty. Lucas jednak dobrze znał ten manewr i zblokował uderzenie pawężą, następnie ciął przeciwnika wzdłuż korpusu i przeorał ostrzem jego klatkę piersiową. Nie chroniona zbroją skóra zetknęła się z ostrzem wywołując ból u przeciwnika rycerza, który oczywiście nie omieszkał z tego skorzystać. Następny sztych był już zabójczo skuteczny.

//Wszyscy umarnęli.

Dragosani:
Drago nawet nie ruszał do walki. Nie zamierzał. Zdawał sobie sprawę, że zakonnicy doskonale poradzą sobie bez jego pomocy. Zszedł ze schodów i wkroczył do pokoju, gdy tylko odgłosy walki zamilkły. Nie czekał nawet długo. Wewnątrz już rozejrzał się. To był zapewne "gabinet", o którym dowiedział się z krwi poległego kultysty. Wychodziło na to, że piętro i parter zostały wyczyszczone. Pozostała piwnica.
- Sugeruję sprawdzić piwnice. Coś czuje, że czeka tam na nas coś ciekawego. - Wyciągnął pistolet z kabury i załadował nabój. Na wrogim terenie wolał mieć broń gotową do strzału. Nabity pistolet wrócił szybko do kabury. Każdy już chyba wiedział, że Drago zdąży wyciągnąć. Wampir zerknął na towarzysza Funerisa. Nie kojarzył go, jednak kiwnął głową, tak na powitanie.

Funeris Venatio:
Funeris nie przedstawiał sobie panów, gdyż miał wrażenie, że się kiedyś już gdzieś poznali. Tak naprawdę nie zaprzątał sobie tym w ogóle głowy, sprawdzając, czy pomieszczenie na pewno jest czyste. Wyjrzał jeszcze przez okno, gdyż wolał mieć pewność, że żadne posiłki nie nadchodzą. Ruszył więc w stronę drzwi do piwnicy, która oświetlona była blaskiem kilku kaganków wiszących na ścianach. Zbroja mściciela chrzęściła na drewnianych, skrzypiących schodach, więc nie było mowy o żadnym elemencie zaskoczenia. Mimo wszystko trudno było o nim wspominać, gdy wymordowało się kilkudziesięciu kultystów w ciągu zaledwie kilku minut... Zeszli na dół, wchodząc do zastawionego stołami i krzesłami pokoju. Drewniana barykada skrywała pięciu ludzi, którzy gotowi byli bronić tego, co znajdowało się po drugiej stronie drzwi za ich plecami.

5x kultysta.

Lucas Paladin:
Lucasowi gdzieś już mignęła ta twarz, wyglądała bardzo znajomo. W końcu nie skierował lufy w jego stronę, musiał więc być kimś znajomym. Ach, tak! Wyprawa po mgłę. To ten wampir, który siał takie spustoszenie w szeregach nieumarłych. Jak mu tam było, Drag, Drago, nie ważne. Panowie jednak nie zdążyli wymienić honorów i uprzejmości. Rycerz skłonił się po rycersku i wyciągnął prawicę.
- Lucas Paladin, rycerz Bractwa ÂŚwitu, rad jestem, że wreszcie mogę Cię poznać. A teraz widzisz, mamy robotę. - to powiedziawszy, Lucas sięgnął po buzdygan i czekał na reakcję Funerisa i Dragosaniego. Koniec końców, oni mogli atakować na dystans, rycerz jeszcze nie.

Funeris Venatio:
- My do Mistrza Londona. Zastaliśmy go? - powiedział spokojnie Funeris, miał rozbrajająco niewinny ton i jakby taki spokojny wyraz twarzy. Wszystko to kontrastowało z jego obnażonym mieczem, ubrudzonym krwią pancerzem i ogólną sytuacją.
- Nigdy nas nie stłamsicie, metalowe kukiełki! - odburknął jeden z tamtych. Oczy miał przekrwione, w ręku trzymał miecz i wszyscy wiedzieli, że będą bronić dostępu do tych drzwi za wszelką cenę. Spod dolnej krawędzi wejścia dało się ujrzeć krótki błysk, na którego widok kultysta tylko się uśmiechnął. Funeris nie mógł czekać chwili dłużej, więc tylko pchnął barykadę telekinezą, rozbijając ją na boki i robiąc przejście. Wszyscy ruszyli jednocześnie.

5x Kultysta, atakują w kupie naszą trójkę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej