Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wpuszczony w kanał
Funeris Venatio:
Funeris usłyszał strzał, a jakże, ale jakoś nie miał czasu na rozglądanie się. Głównie dlatego, że walczył, ale również i z tego powodu, że skoro on nadal żyje, to raczej nie strzelano w niego. Proste. Po przerąbaniu się przez ostatniego kultystę odwrócił się i ujrzał... Dragosaniego, który również odwrócił się w jego stronę.
- Co ty tu kurwa robisz? - wypalił bez zastanowienia podchodząc bliżej, trzymając Neltharion opuszczonego nisko, niemalże nim szorując po podłodze.
Dragosani:
- Poluję - odparł krótko i enigmatycznie wampir. Też trzymał broń nisko. Z tym, że w przeciwieństwie do miecza Funerisa, jego bułat nie miał nazwy. Był tylko narzędziem.
- Pytanie powinno brzmieć, co wy tu robicie? - odbił pytanie do zakonnika. Albo to był niemożliwy wręcz zbieg okoliczności, albo... chociaż nie. To był niemożliwy wręcz zbieg okoliczności.
Funeris Venatio:
- Polujemy. Zaskoczony? - spytał. Przeszedł obok wampira, zajrzał do pokoju, w którym najpierw pojawił się wampir i otworzył kopnięciem ostatnie drzwi. Okazało się, że akurat tutaj jest całkowicie pusto.
- Lucas jest jeszcze na dole. Idziemy? Później pogadamy. - Nie czekał oczywiście na odpowiedź, tylko zszedł na dół, gdzie rycerz Bractwa kończył walkę z kultystami. Bo kończył już, prawda?
Dragosani:
Drago bez słowa zszedł za Funerisem. Nawet schował broń do pochwy, coby nie wymachiwać nią podczas schodzenia ze schodów, jak pedofil swoim członkiem na placu zabaw dla dzieci. Znał swoje możliwości i wiedział, że zdąży wyciągnąć. Poza tym coś czuł, że takie chowanie i wyciąganie broni działa na nerwy rycerzowi. Zauważył to w czasie wyprawy do chramu.
Funeris Venatio:
E tam, że na nerwy... No wtedy to nielogiczne bardzo było. Teraz zresztą też... -.-
Zeszli na dół i ujrzeli, jak Lucas dopiero co wchodzi do pomieszczenia. Należało przyjacielowi pomóc, więc Funeris jeszcze ze schodów, mając przewagę wysokości i mogąc wpuścić pocisk esencji przez dziurę między framugą a głową Lucasa, po prostu to zrobił. Wypowiedział inkantację Izeshar, która zadziałała jak katalizator, wypuszczając energię magiczną wprost w ciało jednego z tej trójki, która tam stała właśnie za kanapą. Człowiek padł szybko, gdyż otrzymał cios prosto w głowę. Nie było co ratować. Następnie Poeta przemieścił się w tamto miejsce i ciął zaskoczonych przeciwników po torsach. Nie zdążyli jęknąć, gdy padli martwi.
3x Kultysta. Dwóch atakuje Lucasa, jeden właśnie odchodzi od okna.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej