Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zagrożeni odkryciem [Salazar, Leo]
Canis:
- Wiesz jakie mogą czekać nas niebezpieczeństwa? Jesteśmy w dżungli, to trudny teren dla myśliwych - dla nas także nie najlżejszy. Mimo dnia panuje tu znaczny mrok, a teraz... nie dojrzymy końca własnych nosów krążąc po bezkresie tej dżungli... - Mówił jaszczur idąc tuż za nowo poznanym dzieckiem nocy.
Leo:
- Nie musimy widzieć nawet własnych rąk. Wystarczy, jak spostrzeżemy wroga - bard starał się nie tracić pogodnego nastroju. - Poza tym, nawet gdybyśmy mogli mieć jakieś światło, to przyciągałoby ono zbyt wiele uwagi. Musimy zaryzykować - uśmiechnął się pod nosem, mając nadzieję, że przez nieuwagę nie pomyli kierunku. - Więc, Salazar, długo już jesteś w Pakcie? - zapytał, chcąc przełamać pierwsze lody.
Canis:
- W dżungli żyje wiele stworzeń, znacząca ilość z nich jest wrażliwa na światło, tym samym będziemy te groźniejsze stwory, jak Rotishe odganiać od siebie. Iść po omacku jest głupim pomysłem, nie dość, ze potrwa to dłużej, z tego względu, że będziemy macać drzewa, by w nie głową nie uderzyć, to też ryzykownie jest stąpać po nieoświetlonym terenie, gdzie mnóstwo jest korzeni i porostów, o które można się potknąć, stracić równowagę.
- W pakcie jestem 3 lata. Jednak studiowanie mrocznych sztuk rozpocząłem dwa lata temu.
Salazar sięgnął w głąb swej duszy czerpiąc moc magiczną potrzebną do wywołania zaklęcia. Wyciągnął dłoń przed siebie i mając zebraną odpowiednią ilość energii wypowiedział formułę zaklęcia.
- Elisash!
Pod wpływem wypowiedzianej formuły energia wypłynęła z dłoni formując się metr nad jego głową w świetlistą kulę o średnicy 10 centymetrów, rozpromieniającą mrok na obszarze okręgu o promieniu 15 metrów od jaszczura.
Leo:
Chłopak podziwiał wytworzoną przez jaszczura kulę światła.
- W takim razie zdam się na Ciebie i Twoje doświadczenie - uśmiechnął się do towarzysza, wędrując dalej, tym razem w otoczeniu jasnego kręgu. Z nim u boku może nie zginę, pocieszył się w myślach.
- To przez studiowanie mrocznych sztuk jesteś taki... no, wiesz, "nieświeży"? - starał się ująć to najdelikatniej, jak potrafił, żeby nie urazić towarzysza. - Jak nie chcesz, to nie musisz odpowiadać - dodał po chwili.
Canis:
- Jestem "nieświeży", bo się długo nie żywiłem. Niektórzy żywią się chlebem i wodą, dla innych taka żywność jest bezużyteczna, na przykład dla mnie. Inni z głodu umierają... ja wyglądam mniej sympatycznie.
- Mówisz myśliwych... a ilu ich? mniej więcej? W dżungli, to na pewno wyszkoleni wojownicy. Gdy przejdziemy spory kawał drogi trzeba będzie wytropić tropicieli... znasz się na myślistwie? Zwyczajach myśliwych może? Trzeba by poznać wroga, poznać sposób działania, by móc szukać takich śladów.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej