Tereny Valfden > Dział Wypraw
Gnoić leszczy
Funeris Venatio:
Ten sikający się obsikał, a jeden z naprawiających upuścił sobie jakiś kamień na stopę, którym chciał przybić sworzeń. Podskakiwał teraz na jednej nodze, klnąc niemożebnie. Ten ostatni został de facto sam...
- Ale... ale że co?
Dragosani:
Drago podszedł do strażnika, który nadawał się do jakiejkolwiek rozmowy. Położył przed nim na ziemi zawiniętego w dywan Wasapa. Właściwie "położył" jest określeniem dość delikatnym. Rzucił nim jak workiem ziemniaków. Jęk zabójcy mógł powiedzieć strażnikowi, że człowiek w dywanie żyje. Wampir kopnął nieco zawiniątko, aby rozwinęło się. Tak, aby strażnik mógł zobaczyć twarz Wasapa.
- Tutaj macie prawdziwego przestępce. To niejaki Wasap, najemny zabójca. Miał na mnie zlecenie - powiedział. - To na pewno lepszy więzień, niż ten ork, który pewnie zawinił tylko własną głupotą. Wypuście go, działał razem ze mną w akcji schwytania tego tutaj. - Kopnął lekko Wasapa.
Funeris Venatio:
- Co? Ale jak? Ja tak nie mogę! On napadł na strażnika!
Dragosani:
Drago westchnął cicho. Czyli trzeba będzie trochę pogadać głupot. Położył dłoń na ramieniu strażnika i odszedł kawałek. Tak jak jakiś handlarz, co próbuje być przyjacielski dla kupca.
- Słuchaj... Bob. - Strzelił imię. Pewnie się mylił. - Wolisz zaprowadzić do szefa jakiegoś zwykłego typa, co był po prostu głupi, czy też znanego, najemnego zabójcę, który może sporo powiedzieć o spisku na życie wielu ważnych person z wyspy? - zapytał. - Jeśli nie wydasz nam orka, to sam zaniosę Wasapa na posterunek. I ja zgarnę nagrodę, która pewnie jest za niego. A za ujęcie takiego zbira pewnie należałby ci się awans. Kupisz w końcu zonie coś, o co jęczy ci od roku - bajerował strażnika.
// I, oczywiście, Perswazja :)
Funeris Venatio:
Strażnikowi zapaliła się lampka...
- Dwie stówy - wypalił.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej