Tereny Valfden > Dział Wypraw

Jeźdźcy Podgrodzia

<< < (18/19) > >>

Mohamed Khaled:
- Tak blisko, tak blisko jak ja, nie był Ciebie nikt tak blisko... - zaśpiewał Kruk, szczerząc zęby. Odległość nie wynosiła już wiele, może dwa, dwa i pół konia. Teraz nie zamierzał się poddać, nie teraz gdy mógł go wyprzedzić. To był tak krótki dystans, wystarczyło jeszcze tylko trochę.

Wstrzymał oddech, by powstrzymać okrzyk zadowolenia. Doganiał go, teraz już mu nie ucieknie.. Zginie, jeśli nie da rady koło niego przejechać. Oj, tak.. Był gotów go zepchnął, gdy będzie trzeba...

Elrond Ñoldor:
Do mety zostało zaledwie ostatnie 50 metrów. I wówczas udało Ci się w końcu zrównać z jeźdźcem na pierwszej pozycji. W sumie dowiedziałeś się tego, gdy bat śmignął Ciebie po policzku.

Mohamed Khaled:
Udało mu się! Wyrównali się, choć on, czarny, wcześniej zajął się walką na śmierć i życie ze strażnikami i stracił pozycję pierwszego jeźdźca. Teraz, po wielu staraniach, meta była niedaleko, a on go doścginął. Ba! Już prawie wyprzedził, wystarczył parę odpowiednich działań.

Gdy dostał batem po mordzie, tylko zasyczał i uderzył jego konia po twarzy, a potem drugi raz się zamachując, starał się uderzyć jeźdźca. Może go strąci, może nie... Ale zależało mu nawet na metrze przewagi, bo jeśli utrzyma tą pozycję, wygra.
- Nie wygrasz, psie.. - ryknął do niego, pokazując środkowy palec i pośpieszając bestię.

Elrond Ñoldor:
I wówczas nie stąd ni zowąd na drogę wyjechał wóz, kompletnie blokując połowę drogi.

// Od twojego kolejnego postu będzie zależeć czy wygrasz cz nie wygrasz. Opisz proszę idealnie dosłownie wszystko. Wstawki z przeszłości mogą być, ale niech będą tylko dodatkiem, a nie sztucznym dużym wypełniaczem. Chcę przeczytać jak to wygrałeś. A nie ciągnąć Cię za rękę.

Mohamed Khaled:
Ulica była szeroka na dziesięć metrów, z czego teraz dostępne miał tylko pięć. Nie wiedział, czy to był zamierzony cel twórców wyścigu, czy nie, ale na pewno nie ułatwiało to jego roboty. Całe pięć metrów i dwóch jeźdźców, którzy walczyli teraz o miejsce.
Koń miał około półtora metra - być może więcej - szerokości, toteż nie miałby problemów, by przejechać. Obaj nie mieliby kłopotów, by na raz przejechać. On jednakże o to teraz nie dbał. Obmyślał plan.

- Popcham go na wóz. Nadal jesteśmy na równi, gdy zbliżmy się dostatecznie szybko, kopnę go, on uderzy w przeszkodę, a ja pomknę ku wygranej. Tylko.. kiedy?! - myślał, myślał i się domyślił. Jego przeciwnik jednakże chyba pomyślał podobnie, jednakże, jego planem było zepchać jeźdźca na ścianę budynku. Przybliżył się do niego aż nadmiar, tak, że Mohamed zaczął już zbaczać z swojego toru i wjeżdżał na kraniec drogi.
- I tak Ci nie dam wygrać... - warknął Kruk, uderzając w konia przeciwnika i wracając na swój tor

Gdy już ponownie był na odpowiednim torze, Kruk kopnął konia przeciwnika, chcąc zmusić go do tego, by zmienił tor jazdy i uderzył w wóz, a sam przyśpieszył bestię i ruszył równo w otwór, dzięki któremu już niedługo znajdzie się na mecie. Czy jako wygrany?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej