Tereny Valfden > Dział Wypraw
Jeźdźcy Podgrodzia
Elrond Ñoldor:
Po drugiej stronie ulicy zauważyłeś uroczą blondynkę podrzucającą sobie kamieniem.
- Hej czarny przystajniaku. Sprawę mam.
Mohamed Khaled:
- Nietolerancja rasowa... - mruknął pod nosem, spokojnie podchodząc na bliższą odległość. Nie był pewien, czego chce dziewczyna, miał jednakże nadzieje, że nie zarazi go czymś, po czym będzie zdychał rok. Ale cóż miał do robienia? Skusiła go... - Oby to było warte mojego okna... - odpowiedział na zaczepkę dziewczyny.
Elrond Ñoldor:
- Wydawało mi się, że na takie błahostki jak okna, wasza krucza konfrateria nie zwraca uwagi - mrugnęła zalotnie oczkiem. Wydawało Ci się że nieszczerze. Zaczęła rysować coś bucikiem po błotku. Jakieś bezładne kształty.
- Jest pewna sprawa, do której twoje zdolności mogą mi się przydać. Sama niestety ich nie posiadam... A są one wymagane by pozbyć się pewnego problemu - zaczęła tajemniczo.
Mohamed Khaled:
- Wie, kim jestem? - zapytał sam siebie, jakby nie pewny. Spojrzał uważanie na personę stojącą przed nim - Nie twierdze, że posiadam odpowiednie zdolności... Ale tak z ciekawości, co to za problem? I... ile płacisz? - zadał pytanie. Musiał przyznać, że ta podejrzana dziewczyna zaintrygowała go. Na tyle, by był w stanie jej pomóc.
Elrond Ñoldor:
- Powiedzmy, że trzydzieści procent z wygranej - uśmiechnęła się. Cały czas w sumie była dziwnie uśmiechnięta.
- Ale najpierw wpisowe. Musimy udać się do Białych Myszek. Uiścić wpłatę i wziąć udział w przedsięwzięciu, które obsypie nas grzywnami. Oczywiście jeśli wygrasz. Nie, nie nie... Nie będzie to walka na pięści. Wynajęłabym do tego orka. W sumie raz już wynajęłam - zamyśliła się przez chwilkę.
- Ale to jest inna robota. Potrzeba do niej więcej szczęścia. To co, ruszamy, czy musisz coś zabrać z tej twojej nędznej chałupiny? Do zadania w sumie nie będziesz potrzebował wyszukanego ekwipunku. No chyba że posiadasz włócznię jednoręczną. To by ułatwiło sprawę. Masz taką?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej