Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na drodze ku zrozumieniu - Shandris
Progan:
Druid spojrzał na Ciebie i uśmiechnął się.
- Nie trzeba - rzekł przyjaźnie do Ciebie - Dziękuję za chęci, alem skończył jak raz. Wskakuj na wóz, uważaj na kosę żebyś się nie pocięła - powiedział i sam usiadł na koźle na wozie, lekko uderzył konie lejcami. Wehikuł ruszył powolni
- Niech was bogi prowadzą! - zawołał druid z namiotu rekrutacyjnego. Jan odmachnął mu ręką, założył na głowę słomiany kapelusz i wsadziwszy w usta fajkę podpalił. Puścił dymek, smagnął konie mocniej, wóz ruszył szybciej.
Shandris:
-Od dawna należysz do Konkordatu? - zapytała chcąc nieco umilić rozmowę.
Progan:
- Konkordat jak raz stoi od 3 księżyców, znaczy tych, miesięcy. Tak ja i w tygodniu się doń dołączyłem. Wcześniej żyłem w pustelni pośród lasu. Kiedy konkordat nastał udałem się doń - powiedział Jan. Wyjechali z miasta, udali się tramtem na północ. Niedaleko już zamajaczył się wieki las.
Shandris:
-Więc widać nie brak wam chętnych pomimo tak krótkiego czasu działania. Mam nadzieję, że i mi uda się dołączyć.
Progan:
//: Sorki wielkie, mam remont w domu, będziemy nadganiać.
Jan porozmawiał z Tobą, dodał otuchy i polecił oddać się w ręce bogini. Jechaliście jeszcze godzinę po czym skręcił on z głównego traktu w mniejszy odbiegający w lewo, w las. Po pół godzinie wyjechaliście z lasu na przestrzeń łąk i pól, dalej malowała się wielka puszcza. Podjechaliście na jej skraj.
Jan zszedł z woza, wziął kosę i sierp.
- To tutaj, w tym lesie. Pod dębem zalęgło się coś. Poszukaj dębu, sprawdź co to za zło.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej