Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na drodze ku zrozumieniu - Shandris
Shandris:
Kiwnęłam głową, podziękowałam Janowi za podróż i ruszyłam dalej przed siebie. Gatunki drzew nie były mi obce, to tez nie uważałam aby miała jakiś problem z rozpoznaniem dębu. Sądząc również po wielkości tej puszczy, zakładałam że nie był to jakiś mały dąb, a raczej wiekowe wiekowe drzewo. Położyłam dłoń na rękojeści miecza dodając sobie otuchy. Kroczyłam wolno i ostrożnie, mierząc każdy swój kolejny krok.
Progan:
Krocząc tak minęłaś młode i żądne przestrzeni drzewka i krzewy. Mijałaś młode brzozy i buki, pnącza dzikiej róży i jeżyn łapały się Twojego stroju. Kiedy wkroczyłaś we właściwy las, cóż, można było nazwać go matecznikiem. Plątanina ziół, krzewów, krzaków, młodych drzewek, dużo brzęczącego robactwa i nitek pajęczych sieci. Po kilkunastu minutach wkroczyłaś w las duży, z rzadka zarosły młodą rośliną. Stały tam jak okiem sięgnąć duże pnie drzew, ich korony wysoko nad ziemią rozpościerały baldachim świeżych liści. Las ten, okazało się, był lasem dębowym.
Głośno nadawały ptaki, gdzieś poszycie zaszeleścił wąż, koniki polne uciekały spod nóg. Zobaczyłaś też dęby, wielkie i wysokie. Niektóre były stare. Po ich poziomych gałęziach niczym wodospady spadały pnącza dzikiego wina i bluszczu. Znalazłaś też i ślady krwi, rozoraną ziemię, zwłaszcza wokół jednego z dużych dębów. Jego korzenie lekko wystawały nad ziemię, pomiędzy nimi widoczna była nora.
//: Dziura w ziemi lekko opada w dół, ma średnicę 1 metra.
Shandris:
Nie byłam zadowolona z takiego obrotu spraw. Wyraźnie miała tu miejsce jakaś walka. Na pierwszy rzut oka wydawało się że dziki mogły ze sobą tutaj walczyć. Jednak nie wiedziałam czy ta krew na pewno należy do zwierzęcia. Nora była dość ciemna, więc chwyciłam miecz w dłoń i powoli zbliżyłam się do niej chcąc nieco się rozejrzeć. Dokładniejsze oględziny na pewno by mi pomogły.
Progan:
Bliżej widziałaś ślady pazurów na korzeniach drzewa i w ziemi. Walały się też kłęby sierści jakiegoś zwierzęcia. Ziemia była zryta świeżo, nora miała więc swojego lokatora. Nie wiadomo jednak, czy był w środku czy poza nią.
Shandris:
Nie miałam pojęcia co mogło kryć się wewnątrz. Jeśli zwierze czy cokolwiek było ranne, mogło siedzieć tam, lecz jeśli to coś nie mieszkało tutaj to mogło być w pobliżu. Postanowiłam rozejrzeć się jeszcze w okolicy drzewa żeby upewnić się w swych przekonaniach.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej