Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na drodze ku zrozumieniu - Shandris
Progan:
- To wypaczone kretoszczury, twory Plagi. Zamieszkały w norach pod jednym ze świętych dębów. Niepokoiły duchy lasu - rzekł wilkołak. Zawył prawie jak wilk, kiedy Druid odtworzył mu tkankę mięśniową przejmując obrażenia na siebie.
- Dzięki Tobie pokonałem je. Gdyby nie Twoja strzała, marnie byłoby ze mną.
- Wygląda na to - rzekł Druida patrząc na Ciebie i wcierając sobie coś w dziąsło - ÂŻe przywróciłaś pokój duchom drzew. Brawo, dziewczyno!
Shandris:
-Dziękuje ale to nasza wspólna zasługa. Nie dałabym sobie rady bez siły tego tu człowieka. - odpowiedziałam. -Jeśli to uspokoi boginie i jej duchy to się cieszę. Może w takim razie wracać? Każdemu z nas na pewno przyda się chwila snu i odpoczynku. Zwłaszcza, że przerwałam twój druidzie.
Progan:
- Chodźmy więc, niedaleko mam wóz. Pojedziemy do miasta - powiedział Druid. Poszli. Pomogli obolałemu wilkołakowi położyć się na świeżym sianie. Druid, który się wyspał, usiadł na koźle i cmoknął na konie. Trawa na wozie na której siedziałaś pachniała żywo łąką. Kojąco położyłaś się na niej i zasnęłaś. Przyśniło Ci się dziwne drzewo. Miało jakoby nogi, konary niczym łapy, a tuż nad liściastymi gałęziami coś jakoby twarz. Spojrzało na Ciebie. Wielką łapą wskazało na ziemię, na wyryte nań symbole. Metal, drewno, kamień, lód. Drzewo spojrzało na Ciebie, w Twojej głowie usłyszałaś głos
- Wyciągną go i broń z niego stworzą. Wytną w pień lasy, świat ten zubożą. Uderzą o niego, zniszczą go, skruszą i w ciemnej toni wnet się poduszą. Trafi się jednak jeden, bo jak świat światem długi, zawsze przyjść musi koniec, czas wezwać swe sługi. Zeszli z mych konarów i drzewa wycięli, lecz co jest ich życie?, trup się na trupie ścieli. I nowe nad ich ciała wybuja się drzewa, a las nad ich grobami konaniączkę zaśpiewa. Bo Pani nasza waży każdemu po trochu, lecz niewdzięcznika nie szkoda jej ni ciała ni prochu - rzekł i spojrzał na Ciebie pytająco
- O czym mówiłem?
Shandris:
-O górach, o ludziach i ich wykorzystaniu natury i o gniewie bogini Ventepi wobec tych, którzy nadużywają jej dobroci. - odpowiedziałam. Tak zrozumiałam jego słowa.
Progan:
Drzewo wskazało Ci cztery symbole. Metal, drewno, kamień i lód. Rzekło
- Wyciągną go i broń z niego stworzą. Wytną w pień lasy, świat ten zubożą. Uderzą o niego, zniszczą go, skruszą i w ciemnej toni wnet się poduszą. Trafi się jednak jeden, bo jak świat światem długi, zawsze przyjść musi koniec, czas wezwać swe sługi. Co przez to rozumiesz?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej