Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zaginiony konwój
Nawaar:
Szcześliwie udało się wypożyczyć konia i wóz. Teraz trzeba czekać, aż zostanie dostarczony wraz z wozem. Silva opuścił stajnie i poszedł czekać na zewnątrz. W budynku zrobiło się zbyt ciasno, a jeszcze chciał poodchylać świeżym wiosennym powietrzem.
Canis:
Stajenny zainkasował fundusze i zniknął wychodząc tyłem budynku. Zdziwieni wyszliście z przybytku, zaś po chwili zajechał koń, zaprzęgnięty w drewniany, 4 kołowy wóz.
- Tylko uważajcie, za każde zniszczenia będziecie musieli słono zapłacić. - Ostrzegł was stajenny oddając lejce Themo
Nawaar:
Długo to nie trwało, kiedy zajechał wóz. Sam czterokołowy pojazd nie wyglądał dość imponująco, można by nawet stwierdzić, że swoje lata ma już za sobą i tylko czekać, kiedy się zepsuje na trasie do kopalni. Dlatego kąśliwa uwaga stajennego była nie ma miejscu. - Szybciej ten wóz sam się zepsuje. Stwierdził i wsiadł na niego lokując swoje cztery litery na wygodnej desce. Teraz pozostało czekać, aż Themo ruszy. - Słuchajcie będę waszymi oczami w ciemnościach. Będę się bacznie przyglądał okolicy w końcu, po coś mam te oczy.
TheMo:
Postukał w wóz i usłyszał głuchy dźwięk drewna. Bo co innego mógł usłyszeć?
-Raczej za osłonę nam nie posłuży. Przynajmniej nie jest przeżarty przez korniki jak moja podłoga. No to w drogę.
Po tych słowach załadował się na miejsce woźnicy i wziął lejce w dłonie. Zaczekał aż wszyscy zajmą swoje miejsca i popędził konia, który ruszył z kopyta. Powoli zbliżali się do bramy miasta.
Nawaar:
Dhampir siedział sobie, gdy wóz już ruszył. Woźnica Themo dawał radę panować nad koniem, więc tymczasowo nic się nie działo, bo jeszcze nie opuścili miasta i powoli zbliżali się do bramy wyjazdowej. Silva z braku jakiegokolwiek zajęcia ściągnął kuszę, którą następnie naładował tak na wszelki wypadek, a resztę drogi spędził na oglądaniu przechadzających się mieszkańców oraz na różne budynki, które były przy drodze.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej