Tereny Valfden > Dział Wypraw
Homo niewiadomo - z fontanny leci bimber
Evening Antarii:
Uniosłam jedną brew, zdziwiona, ale też rozśmieszona przez Andrzeja. Ale tak naprawdę to wcale nie było śmieszne, bo plan był naprawdę niecny. Choć jego śmiech był jeszcze bardziej niecny niż ten plan.
-Kto to ten Mikrus? - spytałam, starając się, aby Andrzej mnie usłyszał przez histeryczny śmiech. "Mikrus" nie brzmiało bowiem jakoś groźnie.
Funeris Venatio:
Andrzej odłożył szklanicę na bok, na szerokie oparcie fotela. Uniósł się nieco na rękach, by się podnieść i wstać. Lewa noga złapała oparcie na podłożu, skórzany but wylądował na posadzce i oparł się na nim swym ciężarem. Już wyprostowany chciał ruszyć do przodu, wyrzucając przed siebie prawą nogę. Zwalił się jednak ciężko na podłogę, kapelusz potoczył się po kamiennych płytkach i wylądował u stóp Evening.
- Cholera... Ciągle zapominam, że nie mam tej nogi. Jebane kalectwo. Eee, pomoże mi ktoś wstać? - W jego głosie nie było już nic z szaleńca, raczej zwykła rezygnacja, zażenowanie i coś w rodzaju złości na samego siebie. Na końcu, już w ogóle innym głosem, nieco dziwnym, dodał:- Proszę.
Dragosani:
Reakcja Draga była dość zbliżona do tego, jak zareagowała Evening. Z tym, że nie unosił brwi. Po prostu zdziwił się. No ale cóż, tak to już jest, jak spotyka się szaleńców. Wampir nawet zastanawiał się czy nie postrzelić Andrzeja. Ot tak, na wszelki wypadek. Jednak kaleka sam się obezwładnił, co było miłe z jego strony. Chciał już rzucić jakimś błyskotliwym żartem o grawitacji, jako siłę zdolnej powstrzymać "ich", ale uznał, że jednak tego nie zrobi. Podszedł do człowieka i wyciągnął rękę, aby pomóc mu wstać. Przy okazji tak pobieżnie sprawdził, czy nie chowa on gdzieś broni, chociaż tak tylko spojrzeniem i tak ciężko byłoby coś dostrzec. Jednak równie ciężko było wyzbyć się wyuczonych, niemal instynktownych reakcji, praktykowanych całe życie. Posadził Andrzeja na fotel, na którym siedział wcześniej.
- A teraz grzecznie odpowiesz na pytania tej damy. I radzę uważać, ona jest bardzo agresywna. - Drugą część wypowiedzi konspiracyjnie wyszeptał.
Funeris Venatio:
- Jam jest Konus Mikrus, pan tych ziem i całego świata - powiedział niezwykle władczym i zupełnie innym głosem niż poprzednio. Wyraz jego twarzy zmienił się, rysy nabrały hardości, wyostrzyły się. Przemiana nastąpiła tak nagle i była tak niespodziewana, że zgromadzona kompania mogła się nieco zdziwić.
- Kim jesteście wy, którzy nastają na mnie i wkraczają do tego miejsca? - Mówił jak prawdziwy władca, jak szlachcic wydający polecenia niepokornej służbie, jak książę.
Dragosani:
Nie ma emocji, jest spokój Drago powtórzył w myślach Kodeks Protektora. Ten człowiek zaczynał go powoli denerwować. No a nie chciał tak zaraz robić mu jakąś krzywdę, bo nie wypada bez większego powodu bić kalek. Jednak zachowanie szaleńca było dość ciekawe. Wampir nawet zauważył pewien wzór. Oczywiście musiał go sprawdzić, co mogło być średnio przyjemne dla człowieka. Złapał go za ramię i ściągnął z fotela. Po prostu, nie zważając na ewentualne sprzeciwy. Zauważył bowiem, że człowiek ów gada te swoje bzdury siedząc w fotelu, zaś na ziemi był pokorny i tak dalej. Może na tym polegała metoda w jego szaleństwie?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej