Tereny Valfden > Dział Wypraw

Homo niewiadomo - z fontanny leci bimber

<< < (13/20) > >>

Funeris Venatio:
- Jak śmiesz pomiatać swoim królem?! Każę was wszystkich ściąć! - Konus Mikrus odgrażał się niczym prawdziwy król, było diablo przekonujący i widać było, że wydawanie rozkazów ma we krwi. Jakby nic innego nie robił przez całe swoje życie. Próbował podźwignąć się z ziemi, jednak mu się nie udało za pierwszym razem. Potrząsnął energicznie głową.
- Mój pan was wszystkich zetnie, jak tylko zobaczy, jak traktujecie jego najlepszego sługę! Mikrus was dopadnie, wszystkich! - Jego ton był nieco inny, taki jak na samym początku.

Dragosani:
- Hmm... - zamyślił się Drago. Czyli jednak się pomylił i musiał się do tego publicznie przyznać. Czyli tylko przed sobą, bo przecież nikomu nie mówił o swoich podejrzeniach. Tak naprawdę to i tak było bardzo, bardzo naciągane "publiczne" przyznanie się, lecz w tej chwili wampir miał ważniejsze sprawy na głowie. Takie szczegóły może ustalić później. I odpowiedzieć na ewentualne pytanie towarzyszy tez może później, jeśli takowe zostaną zadane. Ostatecznie westchnął cicho i po raz kolejny podniósł "króla/sługę" na nogi. Na nogę. Tym razem już średnio delikatnie. Posadził go w fotelu. Bo co ma się wariat męczyć, siedząc wygodnie może być bardziej skory do normalnych odpowiedzi. No i nie będzie darł mordy, więc drużyna marzeń będzie mogła pomyśleć w spokoju co z nim zrobić.
- Nie tacy już próbowali mnie ściąć - odezwał się w końcu. Miał z tym trochę racji. - Co jest, twoim zdaniem, w tym bimbrze? - zapytał. Szaleniec szaleńcem, ale alkohol naprawdę mógł być czymś doprawiony.

Mogul:
Ork błyskawicznie wyciągnął demoniczną rękę i zacisnął ją na szyi kaleki. Po chuj się z nim cackacie. Gniew w orku buzował, powstrzymywał się przed uduszeniem przeciwnika. Uchwyt był mocny, ale nie na tyle by wyrządzić szkodą lub jakiś uraz.
- Twój pan zginie, osobiście spalę jego truchło, jak nie przestaniesz. Odpowiadaj na pytania!Warknął. Dalej mając uchwyt na jego szyi uniósł sługę i przyszpilił do ściany.

Funeris Venatio:
Mogul nie przewidział jednak, że ten... człowiek, był naprawdę chorowity i niezbyt mocny na ciele. Na duchu tym bardziej. Dlatego zacharczał krótko i stracił przytomność. Ot, taki tam kaprys.

Dragosani:
Zachowanie Mogula nie zdziwiło go. Znał go na tyle dobrze, aby tego właśnie się spodziewać po orku. Czy to potępiał? Nie. Wykorzystywanie gniewu było właśnie tym, co było najbardziej efektywną techniką dla Mogula. No, ale czasem spokój przewyższał gniew, tak jak w innych przypadkach gniew okazywał się lepszym rozwiązaniem. Dla Bestii takie kwestie były niezwykle ważne. Nie powiedział nic. Rzucił tylko Evening spojrzenie w stylu "Nie przejmuj się, on tak zawsze". I wtedy właśnie jednonogi człowiek stracił przytomność. I nagle wampir coś sobie uzmysłowił.
- Tak teraz pomyślałem... skoro ten człowiek tutaj się ukrywał... to kto zamknął klapę? Przecież ten tutaj nie mógł od środka. Widział ktoś aby w korytarzu były jakieś odnogi? - Rozejrzał się jeszcze po pomieszczeniu, aby sprawdzić dokładniej, czy nie ma jakiś drzwi, które mogły prowadzić jeszcze do innych części kanałów. Akurat ten człowiek był bez wątpienia szaleńcem, ale myśl, która naszła wampira mogła dowodzić, iż nie działał sam i na serio ktoś coś kombinował. - No i bez nogi raczej ciężko byłoby mu korzystać z drabiny... - dodał jeszcze. Szaleniec i tak był nieprzytomny, więc nie było na razie szans na wyciągnięcie z niego czegokolwiek. No, chyba, że z jego krwi. 

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej