Tereny Valfden > Dział Wypraw
Homo niewiadomo - z fontanny leci bimber
Dragosani:
Już mieli iść w kierunku kolejnego miejsca na mapie, aby dalej przeszukiwać kanały. Jednak bystrooki wampir dostrzegł spojrzenie orka. Wszak był spostrzegawczy i w ogóle. Spojrzał na ten sam zawór, na który zwrócił uwagę Krixos. I postanowił sprawdzić, czy te mgliste przypuszczenia co do jego funkcji są właściwe.
- Ciekawe co się stanie... - powiedział cicho i przekręcił zawór. I czekał w napięciu na efekt.
Funeris Venatio:
Nie mogli tego widzieć, ale coś tam słyszeli. Woda przelewająca się rurą dzięki starożytnej dracońskiej technologii wytryskiwała z fontanny normalnym strumieniem do czasu, gdy Drago przekręcił zawór. Wtedy zabulgotało, przelało się, popompowało, coś tam zrobiło i puf!, zamiast krystalicznie czystej wody, z fontanny tryskał czysty bimber! Ależ geniusz musiał to wymyślić!
Dragosani:
Z tym, że ani wampir, ani pozostali w kanałach tego nie widzieli. Tylko słyszeli jakieś tam bulgotanie, coś. Aragorn pewnie domyślał się co się mogło zdarzyć, wszak zapewne rozumiał przeznaczenie każdej, nawet najmniej istotnej rurki i zaworu tego sprzętu. Wszak był doświadczonym alchemikiem. Jednak Drago zbyt wielkiej wiedzy bimbrowniczej nie posiadał. Co prawda coś mu tam świtało, że gdy był naćpany wraz z grupa innych osób mieli zbiorową halucynację o pędzeniu bimbru, gdzie sam odgrywał role głównego koordynatora tegoż projektu. Z tym ze wtedy byli całkowicie zaćpani i to co wymyślali raczej nie miało wiele wspólnego z prawdziwym bimbrownictwem. Tak więc dla niego przekręcenie zaworu wywołało tylko bulgotanie.
- Eee... chyba nic ważnego - skomentował i zakręcił zawór. I tak oto przerwana została prawdziwa rewolucja w bimbrownictwie, która miała zmienić cały świat, rozpoczynając się na trawniku Aragorna.
Funeris Venatio:
Nawet sobie, drodzy czytelnicy, nie wyobrażacie, jakie to byłoby rewolucyjne! Jednak nie udało się, gdyż Dragosani zakręcił kurek. Jak Putin, legendarny przywódca z innego świata i innego czasu. Krixos z Thesaurusem przy boku poprowadził całą zgraję dalej, do ostatniego punktu na mapie. Tutaj mieszkał ktoś zupełnie inny, anonimowy i w ogóle jaszczurka. Aparatura była identyczna, jednak tuż obok niej znajdowała się klapa w podłodze kanału. Zakratowana, na porządną kłódkę. Hmm... Ma ktoś klucz?
Evening Antarii:
Bulgotać przestało, więc poszliśmy dalej...
-Hmm... Draguś, możesz spróbować to otworzyć? Może kluczyk pasuje -spojrzałam w dół na klapę. Była solidnie zamknięta, co może oznaczać że coś tam jest schowane. Ukucnęłam, przyglądając się kłódce. -Ciekawe, co tym razem znajdziemy...-mruknęłam do siebie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej