Tereny Valfden > Dział Wypraw

Homo niewiadomo - z fontanny leci bimber

<< < (7/20) > >>

Dragosani:
Wychodziło na to, że Mogul miał rację. Co prawda zebrani bezpośrednio nie "odjebali" tego co się stało, ale niewątpliwie w pewnym stopniu się do tego przyczynili. W każdym razie na pewno było to niespodziewane i całkiem zabawne. Gdy ziemia się zapadła, Drago podszedł do dziury i spojrzał w dół. Aragorna rację, na to przynajmniej wychodziło. Pod ogrodem Funerisa ktoś zamontował zestaw bimbrowniczy. Co do jakości tegoż wampir musiał zaufać doświadczonemu oku dracona. Sam na bimbrownictwie średnio się znał. Ostry zapach alkoholu aż niemalże drażnił wyczulony węch wampira.
- Ta rura zdaje się ciągnąć na drugą stronę ulicy - stwierdził. - Zejdę tam i zobaczę, czy coś więcej widać. - Jak powiedział, tak zrobił. Z tym, że nie bawił się w schodzenie. Po prostu wskoczył do dziury. Wylądował miękko na stercie gruzu i ziemi. Rozejrzał się. Zwrócił szczególną uwagę na rurę, która odbiegała od bimbrowni, starając się dostrzec dokąd prowadzi.

Funeris Venatio:
//Drago, Krixos wręczył Ci przy szopce butelkę z tym bimbrem, razem z tym kluczem i mapką to było.

Rura ciągnęła się... na drugą stronę ulicy. Tutaj był taki mały korytarzyk, potem jakby zakręt, więc nie było widać dokładnie. Wysokość do zeskoku nie była duża, więc taru nie czekając na nikogo więcej zerwało się spod nóg Evening i ruszyło za Dragiem. Takoż postąpił i Krixos, ork.

Dragosani:
Drago wydobył butelkę skądś tam, którą wszak wcześniej otrzymał od Krixosa.
- Wcale się nie zdziwię, jak to będzie taki sam bimber - powiedział i obejrzał butelkę. Otworzył ją i powąchał zawartość, aby sprawdzić czy pachnie ona tak jak bimber z kanału. Nie tyle "jak bimber", co "jak ten konkretny bimber". Z próbowaniem się wstrzymał na razie. Nie wiedział, czy chce pić bimber nieznanego pochodzenia.
- Ej, nie pij tego! - rzucił jeszcze do taru, który zdawał się być za bardzo zainteresowany płynem, który pokrywał podłoże kanału. Bo jakaś substancja tam musiała być, prawda? Albo rozlany bimber ze zniszczonego sprzętu, albo inna ciecz, spotykana w kanałach. W każdym razie taru nie powinien tego pić.
- Według mapy dwór Aragorna został już "zaliczony". No a skoro ta rura ciągnie się na drugą stronę ulicy, to pewnie i tam znajdziemy podobny sprzęt - mówił. Tak właściwie do nikogo konkretnego. - Czyli trzeba to sprawdzić. Kwestia bezpieczeństwa i tak dalej.

Evening Antarii:
Podeszłam w końcu do dziury, dość dużej, i czekałam, aż może wampir albo taru znajdą coś jeszcze, jakąś wskazówkę czy coś - w końcu oboje mieli doskonałe węchy. Sama konstrukcja była nawet obmyślana, dobrze zrobiona i może ktoś miał idealny plan produkcji bimbru, jego sprzedaży i tak dalej - dopóki nie pojawiliśmy się my i wszystkiego nie zepsuliśmy.

Funeris Venatio:
Bo to źli ludzie (i dracon i wampir i taru i ork i ork) byli. Krixos ruszył przodem, dotarł szybko na drugą stronę ulicy, pokonując te wszystkie dwa zakręty po tych dwóch małych korytarzykach pod powierzchnią ziemi. Kanały były fajne, nie dało się ukryć. Nie śmierdziało aż tak, jak się można było spodziewać, nie było też jakoś mocno ciemno.
Druga aparatura, identyczna jak ta pod posiadłością Funerisa Venatio, hrabiego Kadev, Marszałka Bractwa ÂŚwitu, ichniejszego paladyna, wielkiego wojownika, pogromcy demonów, postrachu bandytów, oskarżyciela, miecza sprawiedliwości, wiernego kata w imię wyższych spraw, świetlistego anioła... etc. etc. etc. , stała mniej więcej w miejscu, gdzie Aragorn miał trawnik. Bo przecież każdy miał trawnik.
- Aragornie, stawiał Ci ktoś ostatnio fontannę gdzieś na posesji? Nie był to taki nieco szalony z wyglądu człowiek bez połowy nogi? Dolnej połowy - dodał fachowo, jakby można było chodzić bez połowy górnej...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej