Tereny Valfden > Dział Wypraw
Homo niewiadomo - z fontanny leci bimber
Dragosani:
A Drago zaśmiał się tylko cicho pod maską, bo cały czas robił sobie podłe żarty z niewinnej Evening. Oczywiście to było z jego strony bardzo niewłaściwe, ale cóż. Taki paskudny charakter. Wampir kontynuował łupanie fontanny, co w sumie nie powinno już zająć wiele czasu.
Mogul:
ÂŁup, łup, łup.
Funeris Venatio:
ÂŁup, łup, łup do nieba bram. Fontanna dupła się na małe kawałeczki, które rozsypały się na powierzchni 49 metrów kwadratowych. Woda nie leciała, taki mały rurkowaty fajfusik wystawał tylko z ziemi.
//Jestem już w Anglii, mam wifi, ale pewnie więcej będę dopiero jutro.
Mogul:
- Macie po fontannie, zadowoleni?
Dragosani:
- Trzeba będzie to jeszcze na wóz załadować i wywieźć. Chyba, że zrobimy tu skalniak, czy jak się takie coś nazywa. - Zerknął na Mogula. Wyczuwał pewna niechęć ze strony orka do sprawy z fontanną. - Poradzimy sobie, jak chcesz możesz iść - dodał więc. Jak Mogul nie chce, nie musi tutaj siedzieć i im pomagać. Wampir podszedł do Evening i taru. Teraz mieli chyba nieco przerwy, zanim zdecydują co dalej. Wyciągnął lekko dłoń do zwierzęcia, które to powąchało ją. I nawet nie próbowało ugryźć czy zwiać, mimo iż demoniczna dłoń raczej naturalnie nie wyglądała.
- Pamiętam jak kiedyś wykorzystywaliśmy taru w czasie partoli. Inteligentne bestie, do tego całkiem szybkie i zwinne - mówił sobie ot tak, bo najwyraźniej chciał. Zwierzę w tym czasie próbowało mu tak dla zabawy zjeść palca. Mogło sobie próbować. Jednak nie dla taru palec wampira, jak to głosi stare przysłowie. Czy jakoś tak. - No, ale to było dawno temu i nieprawda - powiedział w końcu Drago, gdy opuścił go nastrój do wspominek, który na chwile go nawiedził.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej