W końcu dotarli do miejsca przeznaczenia, jakby mogło się wydawać, czyli do ratusza. Z opisu Melkiora wychodziło, że jest tam większy oddział najemników niż spotkani wcześniej kretyni, którzy się niczego nie spodziewali. Najlepsze było w tym, że dahmpir musiał się dostać najbliżej nich, co mogło świadczyć o tym, że zostanie wykrytym jeżeli zrobi to niezdarnie, albo towarzysze i szef wierzą, że Silva sobie poradzi i w razie ich ataku dystansowego wyskoczy i pozabija ich, przy użyciu miecza zanim przeciwnicy zdążą wystrzelić. Dhampir znów kiwnął głową, bo wiedział gdzie ma iść. Ten moment był najważniejszy dla niego, a właściwie dla całej misji. Dlatego musiał się przygotować. Wziął kilka oddechów i wyjrzał za winkla, gdzie ochroniarze stali i obserwowali otoczenie, więc Silva musiał działać szybko. W jednej sekundzie wyskoczył za zakrętu i rozpędzając się wyskoczył w dal na odległość 10 metrów idealnie lądując, przed stertą skrzyń. Teraz dhampir doczołgał się na jakieś 2 metry i odwrócił się w stronę towarzyszy pokazując palcem, czy ochroniarze coś zauważyli?.