Tereny Valfden > Dział Wypraw
W imię zasad skurwysynu
Nawaar:
Dhampir zastanowił się chwilę i odpowiedział. - Rozumiem. Są tak samo wyszkoleni jak my. Na pewno będzie ciekawie. Co do króla widocznie ma za dużo na głowie, żeby się takim czymś zająć. Skończył mówić i ruszył, żeby przyszykować szalupę do wypłynięcia. Czas ich gonił niemiłosiernie, a jeszcze muszą powrócić i dokończyć szkolenie nim wojna zastanie. Silva ruszył i zaczął odwiązywać sznury, do których przymocowywana była szalupa. Szur jeden, po drugim został odwiązywany także pozostało, tylko do odwiązania pozostałe trzy. - Musimy wejść najpierw, aby mogli nas spuścić na wodę. Zapraszam. Machnął ręką w geście zaproszenia i sam usiadł na środku oczekując na resztę, aż się zbierze.
Thoran:
Po wielu godzinach rejsu, niekiedy całkiem "wystrzałowego" Ombros ukazało się nam w całej krasie.
Wysłuchałem z uwagą wskazówek Melkiora oraz Yarpena i nie zwlekając dłużej udałem się za Silvą do szalupy. Zająłem miejsce obok dhampira i powiedziałem: - Ty Melkior nie dawaj celować tym łamagom co ich zwerbowaliście w tawernie bo skoro już tutaj dopłynęliśmy to głupio byłoby ginąć pod murami miasta od kul sprzymierzeńców - uśmiechnąłem się i zagadałem do Silvy - No nareszcie trafi się okazja do skopania kilku tyłków w słusznej sprawie, jak to mawiał klasyk.
Melkior Tacticus:
- Celował będzie Yarpen. Odparł wsiadając do łodzi.
Nawaar:
- Słuszna nie słuszna. Nie lubię zabijać niepotrzebnie, ale w tym wypadku nie mamy wyjścia musimy ratować kompana choćby za cenę życia. Odpowiedział na zagadanie Thorana. - Choć jestem pewien, że trup będzie się ścielił gęsto, a krew ozdobi dużo rzeczy. Muszę przyznać jak zawsze jestem ponury to tym razem czuję odrobinę podniecenia, tym co się wydarzy. Ostatnie powiedział z uśmiechem. Taki szalony był dhampir miał jakby dwie osobowości, ale czy to możliwe czas okaże.
Melkior Tacticus:
- Wiecie że po tej akcji musimy ukryć gdzieś statek?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej