Tereny Valfden > Dział Wypraw

W imię zasad skurwysynu

<< < (16/43) > >>

Melkior Tacticus:
- Mówią też że głupi ma zawsze szczęście... Odparł zadowolony że udało im się przetrwać. Nad ranem powinni dotrzeć do Ombros.

TheMo:
-O kurwa, udało się!
Zaklaskał w ręce i podszedł do jednego z masztów. Złapał za wiszącą linę, której widocznie nie mieli czasu przywiązać. W sumie to nie dziwie się temu, kto to robił. Złapał mocno za sznur i zaczął ciągnąć w dół używając całego ciężaru ciała. ÂŻagiel powoli zmniejszał swoją powierzchnię dzięki czemu statek płynął nieco wolniej. Na tyle, aby nie wypaść na brzeg. Serce, które już się uspokoiło zaczęło znów przyspieszać z powodu wysiłku włożonego w pracę.

Nawaar:
Silva właśnie kończył pomagać towarzyszowi w  opuszczaniu drugiego masztu, gdy nagle zadufany w sobie kapitan coś powiedział. - . Tak mieliśmy szczęście, ale i ono się czasem kończy. Powiedział ponuro.-  Nie sądzisz, że powinniśmy zdjąć herb twojej rodziny?. To też, może nam przysporzyć kłopotów. Mówiąc to zakończył wiązanie lin.

TheMo:
-Dobrze mówi.
Przywiązywał ostatnią linę. ÂŻagiel był już opuszczony do połowy i statek tracił prędkość. Płynęliśmy przecież w górę rzeki. Themo odszedł od masztu i oparł się o barierkę i oglądał brzeg.
-Niech ktoś żwawy wejdzie na maszt i ściągnie tą banderę. Najlepiej Silva. I niech zostanie na bocianim gnieździe by mógł wypatrywać celu.
Rzekł do towarzyszy, nawet od nich się nie odwracając. Jego głos był bardzo spokojny i śpiący. Zupełnie, jakby wcześniejsza sytuacja nie miała miejsca. Zupełnie, jakby zaraz nie mieli wskoczyć w paszcze lwa i rozpocząć rzezi. Po prostu odprężał się wolną chwilą. Oparł głowę na łokciach i przymknął oczy słuchając jak Czarna Perła przebija fale rzeki i jak załoga krząta się po pokładzie. Może nawet trochę przysnął.

Melkior Tacticus:
- Silva, rusz dupe!


//Napisz że widać stolice

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej