Tereny Valfden > Dział Wypraw
W imię zasad skurwysynu
DarkModders:
Jaszczur chciał wstać jednak łańcuchy i świeża rana po postrzale nie pozwalała wstać. Ciemność i chłód ogarniający Szeklana osłabiała go z każdą chwilą. Zostało mu tylko czekanie na pomoc swoich kompanów
Hagmar:
//Nie jesteś skuty.
- Yep... to "Czarna Perła". Stwierdził patrząc przez lunetę, widział doskonale nawet w nocy. - Ten kto ukradł okręt musi mieć wielkie jaja. Strzał... a chuj. Zatopić mi to. Wydał rozkaz a artyleria fortu otworzyła z początku niecelny ogień...
Nawaar:
Dhampir pokręcił głową, na odpowiedź pewnego siebie elfa. Nikt z zebranych by nie przypuszczał, że zginą albo zostaną ranni, przez pychę jednego z towarzyszy. Zwłaszcza, że sam przywódca nas w to pakował, ale niestety za naszym przyzwoleniem. Silva jeszcze raz powiedział. - Mam złe przeczucia, co do tego. I odszedł na bok. Wiedział, że nic już nie zmieni tego, co ma się wydarzyć. Jeżeli nawet Melkior pójdzie do głowy, po rozum nic to nie zmieni, że są na łasce bądź niełasce fortu i będących tam ludzi. Gdy nagle rozległ się ostrzał, ten był na szczęście nie celny. - Widzisz długouchy, co się dzieję!!. Jak tak dalej pójdzie, to nas zatopią w pizdu!!. Działaj kapitanie!!. Dhampir mówił ze złością i gniewem. Miał ku temu powody, ta misja rzeczywiście okaże się samobójcza i to na samym stracie.
Melkior Tacticus:
Pełny żagiel! Silva Themo do dział! Odpowiadać ogniem, jakoś się przedrzemy! Ta jasne... jesteśmy w dupie. Ostrzał z fortu był niecelny, chciano ich zmusić do dobicia do brzegu. Jednakże Melkior nie miał zamiaru się poddawać. Na pełnych żaglach powinni uciec.
Nawaar:
- Wszystko mi jedno i tak zginiemy. Powiedział i wte pędy zszedł do pokładu działowego. Dhampir nie miał zamiaru czekać na towarzysza. Silva szybko przemieścił się do danego mu pokładu. Tam zauważył gotowe już działa, tylko wystarczyło przyłożyć iskrę i bum. Teraz dopiero zaświeciło, czemu Themo zszedł tutaj. Przygotował działa w razie wypadku i akurat taki wypadek miał miejsce. - Dobra robota Themo. Powiedział sam do siebie z pełnym uśmiechem na twarzy i być może do towarzysza, który był blisko niego. - Tera będzie jazda. Powiedział tym razem sam do siebie z pełną radością, kiedy przyłożył do działa metalowy pręt z lontem, który zaczął płonąć aby po chwili działo wystrzeliło w stronę twierdzy i cofnęło się na kilka metrów w tył.. Dhampir automatycznie złapał się za uszy, aby stłumić huk wewnątrz jego głowy. Teraz wiedział, że ta robota jest dla krasnoluda oni lubią bawić się takimi rzeczami.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej