Tereny Valfden > Dział Wypraw
W imię zasad skurwysynu
Nawaar:
Dhampir właśnie kończył przywiązywać liny pierwszego masztu, gdy Themo wyszedł z pokładu działowego. Widząc mnie działającego, przy żaglu sam ruszył do drugiego. Człowiek walczył dzielnie z wiatrem i linami, jednakże brakowało mu mocy aby ogarnąć to sam i widać było gołym okiem, że potrzebuje pomocy. Silva kończąc przywiązywać ostatnią linę poszedł pomóc człekowi. Oczywiście nie obyło się bez komentarza, ze strony dhampira ale nie zamierzał go mówić na głos, tylko powiedział w sobie w duchu. Wyszczekani, jak nie wiem co a, jak trzeba trochę mocniej popracować to oczekują pomocy. Ludzie są rzeczywiście ze słabej gliny ulepieni. Gdy kończył swoje rozważania, na temat słabości ludzi zaczął ściągać pozostałe liny i powoli opuszczać drugi maszt. Trwało to właściwie krócej niż sam to zrobił, bo Themo swoje już przywiązał, także pracy nie zostało wiele. Silva w końcu skończył z pozostałymi linami i teraz oba maszty były opuszczone do połowy według zaleceń. - Skończone. Powiedział do elfa.
Thoran:
Wspaniały widok doskonale zbudowanej fortecy tak przykuł moją uwagę, że zapomniałem o otaczającym mnie świecie. Komendy Melkiora, ani żwawa praca towarzyszy nie zostały w żadnym stopniu zauważone. No może zostało, ale już po fakcie. Silva ze swoimi kocimi ruchami raz, dwa sprawił się z żaglami przy których dzielnie asystował mu TheMo. Dwóch zapijaczonych tymczasowych członków naszego zespołu gdzieś wiatr poniósł. W związku z wykonaną robotą przez szybkich towarzyszy nie pozostało mi nic innego jak oprzeć się o jakąś pierwszą lepszą beczkę i czekać na to co noc przyniesie.
Hagmar:
Strażnik pełniący nocną wartę na najbardziej wysuniętym stanowisku zauważył okręt. Niby nic nadzwyczajnego, właściwie to normalna sprawa. Crack stał na straży delty jak i szlaku morskiego z i do Atusel, jednakże nadgorliwy Wojciech sięgnął po lunete by sprawdzić banderę.
Barwy Tacticusa... Pomyślał acz nie był na 100% pewien, w końcu była noc. Los chciał że Aragorn akurat przebywał w twierdzy by skorzystać z rodowej biblioteki. Wojciech obudził śpiącego niżej towarzysza i nakazał obudzić starego...
TheMo:
- Dziękować.
Rzekł gdy towarzysz pomógł mu z masztem. Teraz mógł wrócić do podziwiania widoków. Miał nadzieję, że nie zostaną przywitani salwą z fortu. wyciągnięcie bandery byłoby dobrym pomysłem.
Nawaar:
Dhampir nic nie powiedział, tylko kiwnął głową. Teraz pozostała jedna rzecz, czy statek i załoga pójdą na dno, czy wielmożny hrabia przyjmie ich do swojego fortu, aby ich zabić ku zadowoleniu mieszkańcom grodu w końcu ukradliśmy mu statek, a może przyjmie ich z radością w głosie i, w ramach naszej odwagi da wszystkim ziemię. Nikt tego nie wiedział, nikt więc pozostało patrzeć na fort z nadzieją w myślach.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej