Tereny Valfden > Dział Wypraw

W imię zasad skurwysynu

<< < (27/43) > >>

Melkior Tacticus:
2x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ochroniarz

Melkior pokazał palcami że ruszają na trzy. Raz, dwa, trzy! Z gotowym łukiem wyszedł zza winkla i wystrzelił prosto w serce ochroniarza.

//Silva strzelamy w tym samym momencie, no może sekunda różnicy.

1x ochroniarz

DarkModders:
// Spaliłem tego bandyte?

Nawaar:
Zaraz poznają znaczenie słowa ból. Te słowa zaświtały mu w głowie, gdy Melkior wyskoczył w tym samym czasie, co dhampir za winkla. Patrząc jak jeden obrywa strzałą w pierś. Silva momentalnie i zwolnił mechanizm wypuszczając śmiercionośny pocisk w postaci żelaznego bełtu. Bełt wbił się w szyję żyjącego nieszczęśnika, aby nie zdążył krzyknąć i zwołać swoich kompanów. Właściwie to postąpił głupio, bo ochroniarz automatycznie wyjął bełta z szyi zalewając się własną krwią. Teraz było już wiadomo, że dobrze wystrzelił kiedy już zimne zwłoki utaplane we własnej krwi osunęły się na ziemię. Dhampir, tylko kiwnął głową w stronę elfa i delikatnie machając dłonią w jego stronę, żeby prowadził dalej. W miedzy czasie Silva, zaczął ładować swoją kuszę.

0xochroniarz

25 żelaznych bełtów.

TheMo:
Tylko na to czekał. Melkior dał znak i razem z Dhampirem wystrzelili niemal jednocześnie uśmiercając obu przeciwników. Ale to mogło zwrócić niepotrzebną uwagę.
-Jak dalej mamy działać w ukryciu to trzeba sprzątnąć te zwłoki. Ktoś się pokapuje, wszcznie alarm i zleci się pełno przeciwników.
Powiedział półszeptem do towarzyszy dalej rozglądając się czy aby nie ma świadków. Tak wczesne ujawnienie bez dywersji Yarpena byłoby dla nich zgubne.

Melkior Tacticus:
- Nie ma na to czasu. Powiedział gdy coś zaczęło spływać mu po ramieniu. Nad nimi jakiś bandyta odlewał się na szczęście nie patrzał w dół. Jeszcze...

1x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta (kto pierwszy ten lepszy)

//Szeklan tak.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej