Tereny Valfden > Dział Wypraw

W imię zasad skurwysynu

<< < (25/43) > >>

DarkModders:
Szeklan podszedł ostrożnie pod drzwi jednak były zamknięte. Jaszczur podłożył pod drzwi pochodnie podpalając je.

Nawaar:
Dhampir zakodował sobie w pamięci słowa, "grzmot i błyskawica" tutaj ponownie w jego pamięci wyryto dwa słowa, za pomocą dłuta starożytnego rzeźbiarza. Teraz sobie jeszcze przypomniał, że maja się pilnować zwłaszcza dachów poszczególnych budynków, jaki i swoich flank. -Dobra. Powiedział trzymając kuszę w dłoni i ruszył w pogoń, za elfem. Oczywiście dzięki swoim oczom mógł dokładnie widzieć każdego przeciwnika, więc z tym nie było problemów zwłaszcza, kiedy zaczęło się powoli ściemniać. Silva biegł cały czas mając plecy Melkiora na oku, jak i ewentualnych przeciwników, którzy mogli się pokazać w każdej chwili.

Thoran:
Grzmot i błyskawica. Może to hasło pozostanie przy organizacji do końca jej istnienia ? Chociaż mało oryginalne, ale lepszy rydz niż nic.
Dachy i narożniki. Strzelcy wyborowi mogą zrobić z nich użytek. Cenna uwaga. Ruszyłem pędem za elfem i dhampirem starając się mieć na uwadze zagrażające nam otocznie. Bo coś na razie zbyt bezpiecznie to wszystko wygląda. Czyżby zasadzka ?

Melkior Tacticus:
//Szeklan: Genialny ruch!  <facepalm> Podpalone drzwi paliły się zadymiając całę pomieszczenie, zaczyna ci być duszno z braku tlenu.

"Komandosi" szli wąską uliczką aż dotarli do zakrętu. Melkior gestem zatrzymał grupę samemu wychylając się delikatnie zza rogu. W alejce stało dwóch uzbrojonych ludzi popijających z flaszki. Elf pokazał na migi że widzi dwóch uzbrojonych w kusze gości. Nałożył strzałę na cięciwę i przebiegł na drugi róg. Dał znak by Silva przygotował się do strzału razem z nim. Miał też nadzieję że te osły znają wojskowe migi.

DarkModders:
// No troche nie przemyślałem to  <facepalm>

Ogień zajął całe drzwi. Szeklan stanął koło nich i kopnął w nie kilka razy z całej siły rozwalając je na części

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej