Tereny Valfden > Dział Wypraw
Jeden, by wszystkimi rządzić
Isentor:
Demon zatopił się nieznacznie metr w lawie, która zaczęła palić część jego dolnych kończyn. Bestia bez problemu wydostała się z kałuży maszerując pokracznie na stopionych do kolan kończynach dolnych, przy czym wspomagała się górnymi kończynami z pierwotnego ciała by zachować równowagę. Demon rozpoczął szarżować na Rakbara.
Rakbar Nasard:
- Aresh iaash!
Z dłoni maga wyleciała energia magiczna, która wkrótce zmieniła się w telepatyczny impuls, który uderzył w głowę przeciwnika.
Paraliż
Isentor:
Demon upadł na ziemie.
Elrond Ñoldor:
Tymczasem Elrond był już na tyle blisko przeciwnika, czyli 4 metry, by móc wyciągnąć szybko w jego kierunku dłoń i wypowiedzieć słowa inkantacji:
- Aenye! - z jego dłoni wystrzelił pióropusz świetlistego błysku, który oślepił poczwarę, posiadającą wyczulone zmysły. Teraz sparaliżowany i oślepiony na jakiś czas nie mógł im nic zrobić.
- Utopisz go w lawie? Jak go załatwimy? Mój arsenał się skończył...
Rakbar Nasard:
Rakbar wiedział, że musi coś zrobić. Nie wiedział, czy może zabić demona. Z drugiej jednak strony bał się, że przyprowadzony do Mrocznego Paktu opęta jakiegoś adepta lub więźnia. Co tu zrobić?
Postanowił w między czasie wezwać pomoc. Stworzył enta, który wziął demona z bezpieczny uchwyt. Jedną dłonia złapał kark a drugą związane do tyłu dłonie. Twarz była skierowana w drugą stronę, zatem nie mógł - kiedy odzyska zmysły i czucie - zranić enta kwasem lub rogami, a złapane w nadgarstkach dłonie uniemożliwiały atak bezpośredni. Brak nóg odebrał ostatnią szanse uwolnienia. Ent był silniejszy, znacznie silniejszy.
- Elrond, kurwa, co ja mam zrobić!? Bierzemy go do Paktu? Czy zabijamy? Nie pamiętam jak wygląda powrót arcylisza do zdrowia, przypomnisz?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej