Tereny Valfden > Dział Wypraw

Lochy

<< < (5/6) > >>

Gordian Morii:
-No pięknie. - stwierdziłem i w sumie zastanowiłem się co robić. Niby wpadanie tam do nich nie było zbyt dobrym pomysłem, bo przecież i Herakles dupa, kiedy wrogów kupa, ale... obiecałem Raanarom na oczyszczenie tych lochów. Nie widziałem by którakolwiek z mumii zaczęła atakować. Rozejrzałem się więc po pomieszczeniu za czymś co mogłoby pomóc ubić te bestie. W sumie to najistotniejsze było stwierdzenie jak daleko oddalone są od siebie te potwory. Oraz jak dużą przestrzenią dysponuję. W sumie światło było również niezwykle istotnym szczegółem, który warto było poznać, ale chcąc nie chcąc powoli szykowałem się do starcia.

Devristus Morii:
Potwory jakby Ciebie nie zauważyły. Stały w miejscu oddalone od siebie o 1 metr, jęcząc do siebie. Korzystajac z sytuacji podpaliłeś pochodnie będacą najbliżej i określiłeś wymiary lochu. Szerokość 5 metrów, zaś wysokość niespełna 2,5 metra.

Gordian Morii:
- Graj muzyko! - zachęciłem sam siebie i już miałem zaszarżować w kierunku pierwszej, najbliższej mi mumii.  Co prawda zajętej rozkosznym pitu pitu z jej ożywionymi koleżankami (lub kolegami), gdy przypomniałem sobie o jednym ciekawym fakcie. Ich głowy były przecież czymś co warunkowało ich życie. odłożyłem więc pochodnie wciskając ją obok jej towarzyszki wiszącej na ścianie i chwilowo chowając szablę do pochwy wyjąłem obydwa pistolety, które wiernie towarzyszyły mi przy większości zadań. Wycofałem się kilka kroków... Tak by mieć możliwość szybkiej zmiany broni i podniosłem obie lufy ku dwóm potworom, które znajdowały się najbliżej. Celowałem w obandażowane czerepy tylko krótką chwilę. Strzał i olbrzymi huk, nim spowodowany aż grzmotnął w piersi. Próba sił dla bębenków usznych w tym wypadku zakończyła się sukcesem, lecz nim kwaśny dym wystrzału opadł szybko wsunąłem pistolety w olstra i łapiąc w prawicę szablę, lewą ręką zgarnąłem sztylet. Dwie trafione centralnie w łby mumie leżały na ziemi z ogromnymi dziurami w łbach. Ale czy zdechły, tego nie byłem pewien, dlatego w oczekiwaniu na atak pozostałej dwójki przyjąłem pozycję obronną, która miała zapobiec ewentualnemu spętaniu.

Devristus Morii:
"Widząc" śmierć swoich towarzysze mumie zawróciły i ponownie usłyszałeś chlupotanie, ale teraz jakby ktoś wskakiwał do wody. Dziwne, ale jakże prawdziwe.

Gordian Morii:
-No cudnie. - powiedziałem sam do siebie lecz nie ruszyłem w pościg. Zamiast tego przystanąłem na chwilę i wyjąłem dwa pociski, którymi załadowałem pistolety. Dobrze jest mieć te dwa ładunki pod ręką gdyż są one czasem w stanie uratować dupsko nawet w czasie prawdziwego spotkania trzeciego stopnia. Gdy jeden i drugi "gnat' były już gotowe do strzału umieściłem lewy w olstrze i ponownie sięgnąłem po pochodnie. Ruszyłem powoli w swoisty pościg. Oświetlając sobie drogę pochodnią starałem się dostrzec miejsce będące źródłem dziwnego chlupotu wody.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej