Tereny Valfden > Dział Wypraw
Suchy dok
Gordian Morii:
Ted zaśmiał się i wykonał gest palcem kierując go w dół i kręcąc nim kółeczko. Był to niechybnie gest nakazujący odwrócenie się. - O tam. Suchy dok to jedna z wydzielonych części stoczni, gdzie pracuje się nad statkami.
Aaria Kruczowłosa:
-Aaa to wszytko jasne. W takim razie ja już pójdę. Wrócę po wykonaniu zadania. - Następnie odwróciłam się i poszłam obserwować port. Zwykle narwana, podczas takich zadań potrafiłam wykazać się niebiańską cierpliwością. Skierowałam się w okolice portu i zaczęłam rozglądać się za czymś do roboty. Oczywiście poświęcając temu znikomą część swojej uwagi. Ta była w większości zajęta wyszukaniem odpowiedniego okrętu i obserwacji jego załogi. Jednak oba zadania uważałam ze tak samo ważne, dlatego na prawdę zamierzałam się gdzieś zatrudnić o ile będzie taka okazja. To był zawsze dobry pretekst a zarazem okazja do dokładnej obserwacji.
Gordian Morii:
Weszłaś na teren portu praktycznie bez żadnych problemów stocznia znajdowała się praktycznie na wyciągnięcie ręki. W kilku identycznych dokach ustawione na rusztowaniach okręty poddawały się działaniom cieśli i szkutników, którzy z wielką dokładnością naciągali na wielkie drewniane szkielety zaimpregnowane deski poszycia. Jednym z tych okrętów był właśnie Twój cel. Gniew Króla Mórz stał sobie w ostatnim z doków z częściowo rozebranym poszyciem. Praca trwała, ludzie nosili deski, wiadra z jakimiś śmierdzącymi płynami oraz gwoździe. Gdzieś tam po pokładzie spacerował kapitan. Założone do tyłu ręce i wielki kapelusz ze skóry jakiegoś zwierzęcia zdecydowanie upewniały Cię w tym, że jest to właściwa osoba.
Aaria Kruczowłosa:
Zaczęłam sobie spacerować po dokach badając ostrożnie interesujące mnie sprawy. Zerkałam co jakiś czas na kapitana starając się opracować jakiś schemat jego poczynań. Każdy bowiem nabiera pewnych nawyków, a każdy z nich może mi pomóc. Obejrzałam też sobie poszycie statku, aby zobaczyć, czy istnieje możliwość dostania się na pokład statku od spodu. Obserwowałam również ludzi krzątających się wokół statku. Szczególnie interesowały mnie ich ubrania. Zastanawiałam się jak je zdobyć oraz czy ukryją w razie czego moją kobiecość. Spodziewałam się, że kobiety raczej takimi rzeczami się nie zajmują. Obserwowałam też co robią, aby w razie konieczności móc ich naśladować. Spojrzałam też raz na niebo aby zobaczyć ile zostało mi światła dziennego zanim zapadnie zmrok.
Gordian Morii:
Robiłaś i obserwowałaś bardzo dużo rzeczy na raz. Jeden zapewne powiedziałby, że takie działania są zgoła bezsensowne, bo całkowicie eliminują możliwość dokładniejszego poznania danego aspektu, ale drudzy znów chwalą je za dość kompletny obraz działań i mnogość czynników poznawczych, które otrzymujesz w jednym czasie. Kapitan jak to kapitan chodził po okręcie, rozmawiał z cieślami i głównym architektem zupełnie ignorując wszystkich, którzy zdawali się być tylko pionkami i stosowali się do zasady "rób co masz robić, byle się nie rzucać w oczy". Co prawda kobiet było tam niewiele, ale i te czasem dało się spotkać. Zajmowały się głównie malowaniem desek lub zwyczajnym przynoszeniem gwoździ. Ubrania w jakich pracowali robotnicy były najzwyklejszymi prostymi ciuchami, których nie żal było poplamić smołą lub środkami impregnującymi drewno poszycia nie mniej jednak nikt nie nosił żadnej widocznej broni.
Co do światła dziennego to miałaś tę łatwość, że nastała chłodna hemis, a z nią całkowicie zniknęło słońce, które zaćmione przez księżyce miało nie pokazywać się aż do veris.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej