Tereny Valfden > Dział Wypraw
Suchy dok
Aaria Kruczowłosa:
Gdy zauważyłam pojedyncze kobiety, które pracowały przy statku odetchnęłam z ulgą - jeden problem z głowy. Uznałam też, że ubranie które mam pod zbroją, równie dobrze nada się na roboczy strój, który pozwoli mi na dostanie się w pobliże statku, a jeżeli szczęście mi dopisze, to również na jego pokład. Zmartwił mnie natomiast fakt, że ludzie nie noszą ze sobą żadnej broni. Spodziewałam się chociaż sztyletów lub noży przy pasie. Nie mogłam jednak odbiegać wyglądem od reszty, dlatego musiałam się dostosować. Odeszłam więc od doków i zakręciłam w najbliższy zaułek. Rozglądałam się na boki szukając ewentualnej skrytki, w której mogłabym złożyć swój ekwipunek, tak aby przez kilka godzin nikt mi go nie zwinął. Szukałam jedynie na prawdę pewnych kryjówek. W przypadku gdybym nic nie znalazła zamierzałam się przebrać i powierzyć go pod opiekę Teddowi. Skoro dla niego pracuję, to z pewnością on mnie nie okradnie.
Gordian Morii:
Za zakrętem natknęłaś się na stary gołębnik, w którym teraz buszowało tylko kilka myszy, wydawał się być bezpiecznym miejscem więc bez żadnych oporów mogłaś ukryć tam swoją broń.
Aaria Kruczowłosa:
A więc zabrałam się do rozbierania. W razie czego rozejrzałam się na boki, aby zobaczyć czy ktoś mnie widzi. Chociaż i tak nie zamierzałam się przecież obnażać. Miałam w końcu pod sobą ubranie. Tak więc zdjęłam najpierw pas. Następnie górną część pancerza, oraz skórzane spodnie zostając jedynie w bawełnianej koszuli oraz gaciach. Następnie ponownie przypięłam pas, jednakże odczepiając od niego pochwę z kataną a następnie również ze sztyletem. Przypięłam natomiast do pasa swoje noże, które wystawały tak niewiele poza pas, że spokojnie można je było ukryć. Następnie naciągnęłam koszulę tak, aby w całości zakrywała pas z moimi nożami. Resztę rzeczy natomiast złożyłam w gołębniku i w miarę możliwości przykryłam go tym co się w gołębniku znajdowało. Po przebraniu się, zadowolona wróciłam na teren doku. Zaczęłam dalej obserwować pracujących ludzi aby zobaczyć jak mogłabym rozpocząć pracę. Przede wszystkim zależało mi na znalezieniu jakiejś osoby, która zajmuje się rozdzielaniem pracy. Z własnego doświadczenia wiedziałam, że tak to z reguły w miastach wygląda i robotnicy raczej nie mają stałej pracy, tylko się najmują na dzień albo kilka.
// Zdejmuję:
Nazwa odzienia: Skórzane spodnie
Rodzaj: spodnie
Typ: zbroja miękka
Wytrzymałość: 2
Opis: Wykonane z 0,17kg skóry kreshara. Wyjątkowo elastyczny materiał.
Nazwa odzienia: Skórzany napierśnik
Rodzaj: napierśnik
Typ: zbroja miękka
Wytrzymałość: 2
Opis: Wyrobiony z 0,15kg skóry kreshara. Wyjątkowo elastyczny materiał.
Nazwa broni: Tinirletańska katana
Rodzaj: katana
Typ: oburęczny
Ostrość: 25
Wytrzymałość: 30
Opis: Wykuta z 1,71kg stali Tinirletańskiej o zasięgu 0,8 metra.
Nazwa broni: złowróżbny szept
Rodzaj: sztylet
Typ: jednoręczny
Ostrość: 13
Wytrzymałość: 15
Opis: Wykuty z 0,45kg mosiądzu o zasięgu 0,3 metra.
Wprowadzić zmiany w KP, czy na tak krótki czas nie trzeba?
Gordian Morii:
//: Nie trzeba.
W doku panował taki sam ruch jak kilka minut wcześniej, wszak nie odeszłaś stamtąd na bardzo długo. Dostrzegłaś jak jeden z cieśli macha na Ciebie podnosząc do góry gwóźdź. Nie sposób było więc nie odgadnąć czego od Ciebie oczekuje. W wielkim magazynie zaraz za Twoimi plecami dostrzegłaś mężczyznę, który zarządzał materiałami tam złożonymi. Mężczyźni i kobiety wychodzili od niego obładowani różnymi rzeczami, które trafiały prosto na okręt.
Aaria Kruczowłosa:
Westchnęłam cicho i skierowałam się po gwoździe dla cieśli. Wiedziałam, że w ten sposób nie wymigam się od ciężkiej roboty, ale i tak byłam trochę zawiedziona. Czułam jednak dumę, że aż tak udało mi się upodobnić do innych robotników, że od razu mnie zawołali do roboty. Cóż... Dla mnie to dobrze. Może nawet uda mi się uzyskać dodatkową zapłatę i upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Chociaż zdecydowanie wolałam swój złodziejski fach. Obecnie jednak skierowałam się do magazynu i zagadałam do znajdującego się tam mężczyzny.
-Gwoździe dla cieśli poproszę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej