Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pierwsze szepty są nieśmiałe - Eric
Drasul:
Po opuszczeniu domu leśnego ludu las stał przed Tobą otworem.
Eric:
Eric ruszył krętą ścieżką pośród drzew. Kierował się wgłąb puszczy. Błądził między potężnymi konarami, poszukując tropów i śladów, które mogłyby doprowadzić go do swej ofiary. Uwielbiał te momenty, w których zamieniał się w drapieżnika wytrwale podążającego za swoją zdobyczą. Wszystkie zmysły skupił na tym, by nie przeoczyć nawet najmniejszego znaku obecności niedźwiedzia. Starał się wsłuchać w muzykę lasu, wyłapać każdy podejrzany dźwięk, każde odstępstwo od naturalnej melodii harmonii i spokoju. Wszystko po to, by w tym gąszczu zeschniętych liści, nagich gałązek i rozsypanego po ściółce igliwia odnaleźć swoją ofiarę.
Drasul:
Eric natknął się na zerwane wnyki. Po śladach wynikało, że ofiara pułapki została ranna i zmierza w głąb lasu.
Eric:
Pierwsze lepsze zwierzę nie wyrwałoby się z porządnie zastawionych wnyk. Mógł to być niedźwiedź. Na dodatek ranny, co czyniło go łatwiejszym celem. Eric zbadał rozerwaną pułapkę, zastanawiając się, kto mógł ją tu zostawić. Jakiś kłusownik? A może inny członek konkordatu? Teraz nie miało to znaczenia. Należało znaleźć to stworzenie i ukrócić jego cierpienie. Rozsmarował ciepłą jeszcze krew między palcami. Ofiara musiała tu być całkiem niedawno, trop był świeży. Ruszył wzdłuż krwawego śladu, by jak po nici Ariadny dotrzeć do swego celu.
Drasul:
Zbliżyłeś się na tyle blisko bestii by usłyszeć ryk, podchodząc bliżej ujrzałeś miotającego się niedźwiedzia. Nie zauważył Cię, dzieliło was 40 metrów.
Niedźwiedź
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej