Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pierwsze szepty są nieśmiałe - Eric
Eric:
Coś tu było nie tak. Czyżby krew, która go tu doprowadziła należała do niedźwiedzia, a nie do jego ofiary? Jej ciężki odór unosił się w powietrzu, zwiastując rychłą śmierć. Błyskawicznym ruchem ściągnął z pleców łuk. Powoli przesuwał się w stronę miotającego się zwierzęcia, gdyż odległość ich dzieląca była zbyt duża, by jednoznacznie coś stwierdzić. ÂŁuk trzymał w pełnej gotowości, na lekko naciągniętej cięciwie spoczywała już żelazna strzała. Musiał być czujny. Oddychał miarowo, zachowując spokój i opanowanie - nie chciał w kluczowym momencie chybić przez nerwy. Starał się rozluźnić mięśnie ramion, co wbrew pozorom nie było w tej sytuacji takie łatwe.
Drasul:
Niedźwiedź nie zbaczał na otoczenie, tym bardziej na skradającego się Erica, miotał się nadal nękany bólem z rany.
//Napisz z jakiej odległości oddasz strzał.
Eric:
Niedźwiedź zdawał się nie reagować na jakiekolwiek zmiany w swoim otoczeniu, toteż młody myśliwy pozwolił sobie podejść jeszcze trochę bliżej, by oddać bardziej precyzyjny strzał. Na wpół ukląkł zaszywając się pod osłoną gęstych krzaków około trzydziestu metrów od swego celu. Powoli napiął cięciwę, wszystko po kolei robiąc bardzo płynnie, by odnaleźć odpowiedni rytm. Wsłuchał się w bicie swego serca, uspokoił oddech i rozluźnił kończyny. Wystarczyło tego nie spieprzyć. Spokojnie... Puścił cięciwę i strzała pofrunęła ze złowieszczym świstem w stronę niedźwiedzia.
//Strzał z odległości 30m
Drasul:
//Gdzie celował Eric?
Eric:
Strzała, którą wypuścił szybowała w kierunku serca niedźwiedzia.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej