Tereny Valfden > Dział Wypraw
Droga ku stabilności duszy
Devristus Morii:
//Męczy mnie ta wyprawa.
Elf rozejrzał się po pomieszczeniu, aby ujrzeć w jakim jest ono stanie. Również spojrzał czy flakoni z miksturami są całe lub czy przynajmniej ocalała mikstura z antidotum.
Isentor:
Elf nie wiedział jak wygląda antidotum lub czym ono jest, nie mógł więc stwierdzić czy znajduje się ono w skrzynce. Po chwili mikstura doszczętnie zniszczyła tkanki Devristusa pozostawiając po nim jedynie popiół.
Devristus Morii:
//Umarłem o.O to teraz kończymy czy przechodzimy na mojego towarzysza podróży ( i poszukamy pustej skorupy ludzkiej)?
Devristus nadal żył, ale tylko w strefie astralnej, niewidocznej dla większości ludzi. Jego duch nie był na tyle silny, aby opętać przechodnia, ale na razie sam nie wiedział czy chce mieć nowe ciało. Bycie w takim stanie ułatwiłoby mu śledzenie i poszukiwanie kryjówki Hegerta. Jednakże przestępcy w 90% wracają do swoich domów, więc elf postanowił się tam przelecieć.
Isentor:
Nie zastał tam nikogo.
Devristus Morii:
Elf zdawał sobie sprawę jakie błędy podstawowe zrobił. Rozjaśniło mu to przebywanie w postaci ducha. Czuł się niepewnie w tej sytuacji ani to nie umarł ani to nie żył. Był gdzieś pomiędzy. Miał nadzieję, że Maremu udało się złapac podpalacza i zawieźć do paktu. Lisz gdyby mógł to by westchnął, ale jedyne co mógł to wyruszył w stronę swojej organizacji.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej