Tereny Valfden > Dział Wypraw
Droga ku stabilności duszy
Devristus Morii:
Wyszedłszy z głównego wejścia Mrocznego Paktu lisz ruszył przed siebie drogą prowadzącą do głównego traktatu na południe wyspy. Razem z taru i niewolnikiem parli do przodu wydeptaną ścieżką, a otaczał ich krajobraz dżungli, w której to znajdowała się siedziba gildii. Gdybym był sam przemieszczałbym sie w postaci czarnego dumy myślał elf patrząc n niewolnika.
Isentor:
Temperatura na dworze spadła do niespełna 12 stopni. Zaczął mżyć deszcz. Miałeś przed sobą jeszcze wiele kilometrów do przejścia.
Devristus Morii:
No świetnie skomentował w myślach elf. Rozglądał się uważnie po drodze, bo może gdzieś będzie leżało ciało martwej szkapy. Lisz szedł przed siebie twardo i równomiernym krokiem. Już prawie wychodził z dżungli.
Isentor:
Po dwudniowym marszu byłeś zmęczony, brak pożywiania się duszami wpływał negatywnie na stan Twojego ciała. Twój niewolnik wyglądał o wiele gorzej, od dwóch dni nie pił i nie jadł. Ledwie słaniał się za Tobą na nogach. Nie wiedząc, gdzie dokładnie masz szukać Ogaresa po prostu brnąłeś przed siebie na południe w nadziei, że cudownie na niego natrafisz. Niestety rzeczywistość jest suką. Nie miałeś prowiantu, nie licząc niewolnika, które może zjeść, nie miałeś planu, błądziłeś na oślep. Do najbliższej wioski miałeś jeszcze 4 dni pieszej wędrówki.
Devristus Morii:
Schrońcie się w cieniu i odpocznijcie. Poszukaj jakiś owców, ja tymczasem udam się przodem w postaci dymu. Damy radę powiedział Elf zamieniając swoje ciało kawałek po kawałku w strukturę czarnego dymu. Gdy zakończył transformację ruszył z pełną prędkością do najbliższej wioski.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej