Tymczasem po mieście w postaci czarnego dymu i był co raz bardziej widoczny na tle wschodzącego słońca. Postanowił skierować się do karczmy, aby stanąć w oko w oko z najemnikiem. Miał nadzieję, że Mare go zatrzyma do jego przybycia. Devristus sam nie wiedział czy był bardziej wkurwiony, że nie mógł znaleźć najemnika czy spanikowany tym faktem, ale czy lisz może panikować? Ciało pozbawione serca, stało naczyniem na wschodząca nową potęgę w Marancie. Musiał złapać tego najemnika inaczej by sobie nie darował.
Kiedy był już blisko karczmy, w której zamieszkał obok pokoju najemnika, przybrał cielistą postać odmieniając się z gazowej formy czarnego dymu.