Tereny Valfden > Dział Wypraw
Gdy Mirty nie daje zaznać spokoju
Canis:
Salazar sięgnął po swój kostur i dzierżąc go pewnie w dłoniach szedł dalej na przód wytężając swe oczy by dostrzec przeciwności jak najszybciej.
Z oddali, między drzewami dojrzeliście błysk, był to promień ognia, który pomknął w powietrze. za chwilę dojrzeliście 3 szkielety draconów mknące wprost na was z odległości 20 metrów.
3x Szkielet dracona - Mkną wprost na was z odległości 20 metrów. Nie zawahają się użyć wszelkich dostępnych ataków by was zgładzić.
Rakbar Nasard:
- Trzeba ich załatwić na odległość, bo w starciu bezpośrednim jesteśmy słabsi. Heshar anash!
Mag pobrał z duszy energię magiczną i skumulował ją w wolnej lewej dłoni, w której po wypowiedzeniu inkantacji zaklęcia, pojawił się ognisty pocisk. Rakbar posłał go w nadbiegającego przeciwnika, który poruszał się dość niemrawo. Kula ognia uderzyła w czaszkę; ogień objął ją niemal całą i puścił z dymem w ułamku sekundy. Suche kości stanowiły idealną pożywkę dla magicznego ognia. Szkielet dracona zamienił się w kupkę kości, które nie były już podtrzymane przez magię. Główny ośrodek magii, jakim była czaszka, został zniszczony. Jeden z przeciwników zostawł wyeliminowany.
2/3 Szkielet dracona
Canis:
Gdy kompan powiedział mu, że że mamy ich załatwić z odległości to tylko przyłożył kostur do ziemi zwieńczeniem i zaparł się na nim, czekając, aż ten je wykończy i tylko przewrócił oczkami <ignorant>. Miał nadzieję, więc, ze kompan da mu zawalczyć z ostatnim przyjemniaczkiem.
2/3 Szkielety draconów 2 pozostałe szkielety minęły w tym czasie 10 metrów.
Rakbar Nasard:
Gdy kompan przyłożył kostur do ziemi zwieńczeniem i zaparł się na nim, Rakbar zrozumiał, że niewiele może zdziałać tą swoją niby potężną magią krwi. Phi. Oparł swój bułat o drzewo, aby móc wypowiedzieć inne zaklęcie.
- Anash!
Między dwiema dłońmi maga została skondensowana energia magiczna, wcześniej pobrana z duszy. Przekształcina się ona wkrótce po wypowiedzeniu formuły zaklęcia w granat magmy. Został on skierowany z nadbiegających wrogów. Rejon eksplozji objął tylko jednego przeciwnika, choć drogi był dość blisko. Wybuch spowodował potknięcie się kościotrupa, który był poza rejonem. Nie upadł on, nie doznał żadnych obrażeń. Drugi szkielet dracona będący w epicentrum natychmiast stracił życie, nie w dosłownym tego słowa znaczeniu. Eksplozja spowodowała rozłączenie się wszystkich kości a także rozbicie czaszki, w wyniku czego przeciwnik został wyeliminowany a jego szczątki zostały - tym razem dosłownie - rozniesione po lesie.
Mag podniósł swój bułat i owinął swoje ciało psioniczną barierą. Energia magiczna oplotła jego ciało, bardzo szczelnie, dopasowując się do kształtów jego ciała
1/3 Szkielet dracona
Canis:
Jaszczur sięgnął po swój kostur i chwycił go pewnie oburącz.
Szkielet dotarł spokojnie do was na odległość czterech metrów i wygiął swe gardło wraz z czaszką delikatnie do tyłu kumulując energię magiczną i tworząc w jamie ustnej ognisty punkt.
Jaszczu nie czekając wiele wykonał zamach dłońmi i wybił się ze stóp, tak wprawił ciało w dosyć akrobatyczny skok. w locie chwycił jak najszerzej po długości całej broni kosturi zapierajac się na nim o ziemię odbił się zmieniając pozycję na stojąca. Wylądował tuż obok szkieletu po jego prawej stronie.
Szkielet buchnął promieniem ognia w miejsce, gdzie stał jaszczur i obracając głowę w bok planował spopielić tym samym płomieniem ciało jaszczura.
Salazar w tym czasie miał szansę idealną wprost dla siebie, rozłożył delikatnie nogi i chwytając kostur przy zwieńczeniu, wyprowadził atak po łuku, na wysokości głowy szkieleta dracona. Duża ilość siły i rozpęd nadany zwieńczeniu kostura sprawił, ze ten uderzył bezpośrednio w głowę miażdżąc ją i przerywając zionięcie ogniem natychmiastowo. Szkielet opadł na ziemię rozsypując się na kości.
- Idziemy dalej?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej