Tereny Valfden > Dział Wypraw
Całopalenie
Izabell Ravlet:
I tak staliście w ciszy, jakby czas wokół się zatrzymał. Nim spostrzegliście, minęła Was zakapturzona postać, która szybkim krokiem wpadła do jednej z komnat.
Elrond Ñoldor:
Elrond pacnął orka za uchem i potrząsnął nim.
- Patrz! - syknął. Szybko wyciągnął żelazny miecz zza pazuchy i zwinnie niczym kot podszedł do drzwi komnaty. Zapukał dwa razy. Czekał na efekty.
Izabell Ravlet:
- Czego?! - dobiegł Was głos ze środka. Poza nim słychać było inne hałasy, szelest papieru, kroki, przesuwane meble, itd. Sam głos był niski, acz znajomy. Dobrze wiedzieliście, kto jest w środku, zwłaszcza, że to była przecież jego komnata.
Elrond Ñoldor:
- Gówna psiego - burknął cicho pod nosem tak, by tylko mag mógł usłyszeć swoje słowa.
- Darlenicie. Co tam się dzieje u Ciebie? Może Ci pomóc? - powiedział lekko uchylając drzwi i pomału wsuwając głowę do środka.
Izabell Ravlet:
- Nie - odpowiedział jeszcze chłodniej, jakby urażony propozycją Elronda. Jednakże skorzystał z okazji, jaką były uchylone drzwi i otworzył je nogą. Zgrabnie ominął zaskoczonego maga, na osłupiałego orka nawet nie zwrócił uwagi. Ruszył dziarsko ku wyjściu, niosąc kilka sporych pergaminów pod pachą, garść kartek i prowizoryczny pakunek.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej