Tereny Valfden > Dział Wypraw
ÂŁodzie przemytników
Gordian Morii:
Nie mniej jednak nim odnalazłeś rzeczone łodzie na swej drodze napotkałeś problem, a problemem tym był wielki lew morski, który leżał sobie wyciągnięty na brzegu w odległości około 45 metrów od wody. Ciebie dzieliło od niego jeszcze grubo ponad 200 metrów więc tylko Twoją wolą było to, czy zaczepisz go i ubijesz czy może jednak szerokim łukiem ominiesz zostawiając bogom ducha winne stworzenie samemu sobie.
Lew morski
//: Jeśli potrzebujesz informacji dodatkowych, to pytaj w taki sposób.
Thoran:
Podróż jak to zwykle bywa w życiu nie mogła okazać się w stu procentach miła i przyjemna. Dlatego też, pierwsza komplikacja stała się faktem. Mianowicie w niedalekiej odległości od morza, ale na szczęście w całkiem sporej od Thorana wylegiwało się zwierze zwane lwem morskim. Było to potężnie zbudowane stworzenie, które zapewne czekało na jakąś ofiarę, którą z pewnością chciało przerobić na posiłek. Wędrowiec raczej nie byłby pełnowartościowym posiłkiem dla tego potężnego stwora i z drugiej strony nie chciał tego sprawdzać.
Dlatego też, żeby nie kusić losu postanowił szerokim, ale to bardzo, ale to bardzo szerokim łukiem ominąć wstrętnego stwora i kontynuować podróż w kierunku północnym.
// Jak będę miał pytanka to nie będę się krępował.
Gordian Morii:
Lew został więc daleko za Tobą, bo po prawdzie to bardzo niebezpiecznie atakować tak wielkiego przeciwnika, gdy wieczorem poruszasz się w samotności. Przechodząc brzegiem plaży mijałeś krzaczki, drzewa i różnoraki jamy. Z jednej z takich jam wyskoczył kretoszczur, który prawdopodobnie poczuł się zagrożony Twoją obecnością.
Kretoszczur
Thoran:
Wyrośnięty szczur, który wyłonił się z z pobliskiej jamy, wyszedł tylko po to, aby dokonać rozpoznania. Z pewnością usłyszał, czy też poczuł obcego osobnika zbliżającego się do jego miejsca zamieszkania. W związku z tym postanowił sprawdzić, czy jego familii kretoszczurów nic nie zagraża.
Thoran z pewnością byłby w stanie pokonać tego osobnika, jednak rozważył korzyści wynikające z walki z nim. Po krótkim namyśle w jego głowie pojawiło się jedno wielkie zero, gdyż nie posiadał żadnych umiejętności pozwalających zdobyć jakiekolwiek trofea z tego stwora.
Dlatego też, wiedząc, że stworek jest podatny na różne próby zastraszenia, potupał, zachuczał i miał nadzieję, że zwierze wróci tam skąd przyszło.
Gordian Morii:
No to, że tak powiem jak chciałeś tak masz. Kretoszczur wrócił więc do swej nory a Ciebie ominęła możliwość zdobycia pierwszego doświadczenia w walce z takimi bestyjkami. Szedłeś więc niestrudzenie dalej, za nic mając wilgotny piach i niosący kropelki wody piasek wreszcie po kilkunastu minutach raźnego marszu na twej drodze stanęła spora wydma, jakich mniejsze przykładny wielokrotnie mijałeś w czasie swej niezbyt długiej podróży. Zacząłeś się wspinać na tę porośniętą rzadką trawą kupę piachu, gdy usłyszałeś jakieś niewyraźne odgłosy. Cicho już wspiąłeś się na szczyt i wyjrzałeś zza kępki trawy. Sześciu dość rosłych mężczyzn pakowało się do dwóch wiosłowych łodzi, które zaraz miały zostać puszczone na wodę. Wiedziałeś że nie masz zbyt dużo czasu, a za kilka chwil zostaniesz wykryty co niechybnie skończy się Twoją śmiercią. Nadzieją były gęstsze zarośla po Twej prawej stronie, znajdujące się niecałe 15 metrów od Ciebie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej